Tym razem na zimowych warsztatach rogalińskich mieliśmy znaczącą absencję: mróz się nie stawił. Na szczęście, dęby dopisały jak zwykle.

Rogaliński wieczór

Piątkowe popołudnie spędziliśmy na nadwarciańskich łęgach, wypatrując światła. Dębów nie trzeba było wypatrywać; stoją wielkie jak zawsze, z daleka rzucając się w oczy. Słońce wprawdzie chowało się za chmurami, ale w decydującym momencie pięknie je podświetliło, a na tle kolorowych chmur poważną czernią zaprezentowały się drzewa.

Smok o świcie, Rogalin

Zachęcona tym sukcesem (i wieczornym pokazem zdjęć), w sobotni poranek grupa stawiła się przed świtem na stanowisku. Tym razem, dla odmiany, podjechaliśmy do terenów dębonośnych od drugiej strony, aby mieć blisko do najbardziej efektownego drzewa, nazywanego Wilkołakiem, Smokiem albo Orłem, w zależności od indywidualnych skojarzeń warsztatowiczów.

Zakręcone kurki, Lech Browary Wielkopolski

Aby nie zmarznąć od chodzenia cały dzień po dworze, zajrzeliśmy przed obiadem do poznańskiego browaru. Poznańscy piwowarzy pilnie strzegą swoich tajemnic: fotografować wolno tylko w jednym pomieszczeniu, za to bardzo efektownym. W warzelni, gdzie spędziliśmy prawie godzinę, było nie tylko ciepło, ale też interesująco pod względem fotograficznym. Miedziane kotły i kraniki wystarczyłyby na jeszcze dłuższą sesję, ale nam się spieszyło do wieczornych dębów. W styczniu dzień jest krótki, nie można długo siedzieć przy piwie!

Afrykańskie światło, Rogalin

Po długich wieczornych dyskusjach fotograficznych trudno było wstać na niedzielny wschód słońca, ale jednak się udało. Słońce nagrodziło ten trud: wprawdzie przed świtem tylko przez parę minut mogliśmy podziwiać zaróżowione chmurki, ale za to później łąki zalało iście afrykańskie, ciepłe światło. Znacznie cieplejsze niż temperatura powietrza… Zgodnie z rogalińską tradycją, najlepsze światło mieliśmy ostatniego poranka.

Kórnik i jego łuki

Ostatnia sesja tych warsztatów odbyła się w kórnickim zamku. Wspaniałe zamkowe komnaty i korytarze fotografowaliśmy ze statywami, dzięki czemu ISO pozostawało niskie, a ściany – proste. Takie wnętrza wypada potraktować z odpowiednią starannością. Po obiedzie rozjechaliśmy się do domów, ale rogalińskie dęby z pewnością nas jeszcze zobaczą.

uczestnicy warsztatów w Rogalinie w styczniu 2016Uczestnicy warsztatów w Rogalinie w styczniu 2016 na schodach kórnickiego zamku.

Na więcej zdjęć z Rogalina i Kórnika zapraszamy do naszego portfolio:

https://www.ewaipiotr.pl/portfolio-4/rogalin-i-kornik/

Miłego oglądania i zapraszamy następnym razem, który z pewnością nastąpi! 🙂