Zgodnie ze znanym przysłowiem kozy skaczą na pochyłe drzewa. W Maroku to przysłowie nie obowiązuje, bo tutejsze kozy całkiem sprawnie włażą na proste i wcale wysokie drzewa, a następnie z nich zgrabnie zeskakują. Choć czasem mniej zgrabnie spadają. Tutejsze kozy są więc ambitne, ale też wybredne, bo nie na każde drzewo chce im się włazić. Ciągoty wspinaczkowe przejawiają tylko na widok drzew arganiowych, z których wyjadają orzeszki. Sportowo-żywieniowe wyczyny spotykają się z pełną aprobatą pasterzy, dla których nadrzewna rogacizna pozyskuje orzechy, używane do wyrobu słynnych kosmetyków, z olejkiem arganiowym na czele. Oczywiście zjedzone orzechy trzeba najpierw odzyskać, co jest, pardon, najbardziej zasranym etapem produkcji środków upiększających. Później jest już z górki – niestrawione orzechy się łupie i wyciska.Kozy na drzewie arganiowym
Powyżej kozy nadrzewne na zdjęciu wspólnym – moim i Kwiatka. Ja trzymałem aparat, a Kwiatek komenderowała: „Jeszcze zaczekaj… teraz! mamy ją!”. No to mamy. Tworzyć zdjęcia można nawet wówczas, gdy karta pamięci się skończy, a zapasowe są w autobusie, do którego nie ma czasu iść, bo właśnie, być może, na drzewie rozegrają się zdarzenia niezwykłe i fascynujące.
Poniżej skalne łuki w Legzirze, gdzie są dwie fantastyczne formacje skalne wchodzące w morze, ale nie ma internetu, a i sieć komórkowa jedynie bywa. To świetne miejsce na zdjęcia, ale z ich prezentacją trzeba poczekać na powrót do cywilizacji.
Legzira