Tanie jest dobre…

… bo jest dobre i tanie. Taki napis widziałam kiedyś na stoisku monopolowym, dotyczył wina i setnie mnie rozbawił. Czyżby to samo miało się odnosić do monitorów?

W domu pojawił się nowy monitor. Tani (w porównaniu*), ale z dobrą matrycą, bo VA. Nazywa się Benq VW 2420H i kosztuje poniżej tysiąca złotych – jak najbardziej nowy, z gwarancją i wszystkimi szykanami. Gratka dla fotografa? Owszem, ale…

Po wyjęciu z pudła i postawieniu obok notebooka (no i podłączeniu rzecz jasna) pierwsze wrażenie jest dobre: kolory niezłe, choć nie idealne (ma się te wymagania, co nie), kąty patrzenia o niebo lepsze niż na rzeczonym notebooku (choć o wiele gorsze niż na Eizo Color Edge, mimo że tamten też ma VA). Ba, można nawet patrzeć z boku i widzieć co jest na ekranie, choć kolory nie będą wtedy wierne. Ha, w końcu to VA! I jeszcze jeden widoczny od razu pozytyw: obraz jest bardzo równy. Wręcz zdumiewająco, biorąc pod uwagę cenę. Od rogu do rogu ta sama jasność i odcień.

Drugie wrażenie: ależ on daje po oczach! No jasne, ustawiony pewnie na maksimum jasności. No to szukam, gdzie tu można coś wyregulować. Nie widzę żadnych przycisków. Instrukcja? Jest na płycie, zajrzyjmy… acha, przyciski są na dolnej krawędzi monitora, całkiem od spodu. Dobra, no to metodą macaną wchodzę do menu i obniżam jasność do połowy. Przy okazji wstępna regulacja kolorów: mniej niebieskiego, więcej zielonego, bo obraz wydaje się jakiś taki fioletowy. Od razu wychodzi wado-zaleta: przyciski trzeba czasem mocno wdusić żeby „złapały”, a monitor jest leciutki (raptem 4,5 kg, co to jest?), więc żeby go nie przewrócić, przytrzymuję go od góry, wciskając guziki od dołu. Taka gimnastyka.

Pora na kalibrację. Kalibrator (Eye-One) robi co może i… okazuje się, że może niewiele. Gołym okiem widać, że rezultat jest mocno przekłamany. Druga próba, metoda prób i błędów – w końcu jest zadowalający efekt. W czym problem? Prawdopodobnie w tym, że monitor ma podświetlenie LED, z którym zwykły kalibrator jednak nie do końca sobie radzi. Lepszy byłby spektrofotometr, ale cena takich urządzeń przekracza cenę tego monitora… No dobra, trzeba sobie radzić z tym co jest. W końcu udało się osiągnąć akceptowalny efekt, co w tym przypadku oznacza mniej różu w światłach i więcej w cieniach. Ponoć problem w tym że LED-y świecą na różowo. Takie dziewczęce są.

Jakieś wnioski z tego pouczającego doświadczenia? Jeśli ktoś potrzebuje monitora do pracy ze zdjęciami, to jest okazja: nowe Benq jest bez porównania lepsze niż jakakolwiek matryca TN jaką widziałam, a kosztuje przyzwoicie. Kolory wyświetla ładnie, gdy się już zdejmie zaróżowienie ze świateł; daje się oglądać pod kątem, ma dobrą rozdzielczość i nie jest wielkim grzmotem, nawet w wersji 24-calowej. Z drugiej strony… już wiem, dlaczego Color Edge kosztują tyle, ile kosztują.

* Nawiązanie do Niani Ogg, która w „Wyprawie czarownic” powiedziała o swojej przyjaciółce: „Ludziom wydaje się, że jestem miła. I jestem, ale tylko w porównaniu z nią.” Cytat z pamięci, wybaczcie jeśli niedokładny.

Ekran mojego komputera ma matrycę…

Zobacz wyniki ankiety

Loading ... Loading …
Wspólne patrzenie
Plemienna demokracja wojskowa

2 komentarze

  1. yehood

    A ja Was miałem zamiar o tego Benka na forum zapytać jako że moja stara Belinea umarła.. dzięki za krótką recenzję:P

  2. strzelec

    To się nazywa treściwa recenzja! I można jeszcze co nieco między wierszami wyczytać. Dzięki za recenzję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *