Duża ryba w małym stawie

Oceanarium Gdynia
Rynek na zarabianie na zdjęciach robi się coraz trudniejszy, co jednak nie znaczy, że niemożliwy. Wyraźna jest tendencja do rozpadu rynku na coraz mniejsze nisze. Z jednej strony nisze są mniejsze, więc zawierają potencjalnie mniej pieniędzy, ale z drugiej – jest w nich mniejsza konkurencja. I tu jest pytanie nie tylko na dzisiaj: być małą rybą w wielkim stawie, czy wielką rybą w małym? Z jednej strony mamy wielkiego iStocka czy Fotolię – marki znane nie tylko wśród fotografów (co jest zaletą, bo oznacza wielu kupujących), gdzie próbuje swoich sił każdy chętny na dorobienie na mikrosztokach (co jest wadą, bo oznacza wielu sprzedających). To są wielkie stawy, w których możemy zostać małą rybką, jeśli nie kawiorem… Z drugiej strony są mniej znane agencje, jak Depositphotos.com, gdzie mamy szansę zostać rybą dość sporą jak na rozmiar stawu. Ach, jest jeszcze trzecia możliwość – można być wielorybem i wykopać sobie swój własny staw, jak zrobił to obecny w Zerkaczach Yuri Arcurs, który sobie założył własną agencję.

Cała zabawa w wybór stawu sprowadza się do trafności zgadywania, gdzie przypadnie więcej kupujących na jednego sprzedającego. Przydają się umiejętności wróżki, bo stan na dzisiaj jest mniej ważny od tego, co będzie za rok czy dwa, czyli jak już wyrośniemy na dużego karpia. Można próbować szacować wg ceny dla kupujących, można przeglądać oferowane kategorie plików i próbować się wczuć w klienta – co zresztą zawsze jest wskazane. Niezależnie od własnej pracy i talentu, efekty zawsze są zależne od sprawności sztoków w docieraniu do klientów. No, chyba że ktoś zostanie wielorybem, jak Arcurs, czego wszystkim życzę.

PS. To jest pierwsza reklama na naszym blogu, o czym, zgodnie ze Stanowiskiem etycznym, informuję. I zgodnie z tym, co pisaliśmy wcześniej – mają u nas prawo pojawić się tylko takie reklamy, pod którymi gotowi jesteśmy się podpisać.

Pierwsze: Nie będziesz zmieniał nazw plików Twoich
Poznajcie Stasia

13 komentarzy

  1. moi

    a jak wygląda rynek kamerzystów? łatwiej jest się wbić początkującym i jak jest z zarobkami?

    • Piotr

      Czy łatwo się wybić początkującym – nie wiem. Natomiast z pewnością budżety są większe, konkurencja mniejsza i klienci z większą kasą. Całkiem sporo profesjonalnych fotografów pouciekało w kręcenie reklamówek – bo z fotografii już potrafili przeżyć, a na rynku wideo kasa jest.

      • moi

        Chodziło mi raczej o kręcenie wesel, chrztów etc. 🙂

        • Piotr

          Z tego, co mi wiadomo o branży ślubnej, to filmowanie na ślubach jako usługa jest w odwrocie. Młodzi coraz rzadziej chcą płacić za filmowanie, nikt nie chce oglądać długich i nudnych filmów. Ale… jest rynek na fajnie zrobione, krótkie, dobrze zmontowane produkcje z “jajem”.

  2. A ta reklama to była komercyjna? 😉

  3. okuka67

    Jakieś dwa lata temu napaliłem się dość mocno na stockowy handel i w około 2 miesiące umieściłem na fotolii ze 150 zdjęć. Od tamtej pory nie robię dosłownie nic, ale zdjecia (nie wszystkie oczywiście) ciągle się sprzedają. Wniosek z tego taki, że jeżeli się dobrze przyłożyć do tematu, można trochę kasy wyciągnąć. Oczywiście pojedyncze pobrania to grosze, więc trzeba cały czas rozbudowywać portfolio na stocku. Może wrócę do tej roboty kiedyś 😉

  4. Tak, ale żeby naprawdę dobrze działało, trzeba mieć kilka tysięcy zdjęć ie tym kilkaset dobrze się sprzedających. Wtedy czuć w portfelu, że działa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *