Wygląda jak przez okno

Naśmiewamy się czasem tu i ówdzie z ludzi, którzy kupują wypasione aparaty po to, żeby je „testować”. Polega to przeważnie na fotografowaniu przez okno własnego podwórka, ściany naprzeciwko, płotu i trzepaka, żeby się takiemu zdjęciu przyglądać z lupą i stwierdzać: ooo, a na tej tablicy reklamowej w prawym górnym rogu numer telefonu jest niewyraźny, coś nie tak z tym obiektywem.

Ale ostatnio doszłam do zaskakującego mnie samą wniosku, że niesłusznie się naśmiewamy. Otóż pierwsza w historii udana w sensie technicznym, czyli skutecznie i trwale naświetlona fotografia, została wykonana przez niejakiego Józefa Nikifora Niépce’a w roku 1826 albo 27. Przedstawia ona… no zgadnijcie co??? Widok z okna jego domu. A co się przy tym namęczył! Sama ekspozycja zajęła 8 godzin. Niewątpliwie więc fotografowanie tego, co akurat znajdzie się za oknem, ma długą i szacowną tradycję. To co, pstrykniemy sobie?

  1. A dla mnie 🙂 ta historia jest raczej przykładem na to, że często oceniamy coś przez pryzmat nazwiska lub z drugiej strony kierujemy się stereotypami. Choć osobiście nie znam takiego przypadku, ale podobno są takie historie, iż anonimowo wystawione do oceny zdjęcia mistrzów nie osiągają zbyt wysokich ocen 🙂 To tylko taka dygresja bo przecież jedno zdjęcie nie czyni mistrza. Ale jednak panuje takie przekonanie, że jak ktoś znany robi “coś” powiedzmy “nie standardowego” to traktuje się to jako coś bardziej wartościowego niż gdyby to samo “coś” zrobił Kowalski.

    Ps. A ja mam piękny widok z okna 🙂

  2. Kiedyś robiłem dużo zachodów słońca z okna, bo akurat okna miałem na zachód z widokiem na stadion rugby w dole i las za nim. Teraz widzę tylko odbicie zachodzącego słońca w oknach budynków z naprzeciwka. Więc i zdjęć z okna mniej.

  3. Jak widać na zalinkowanym obrazku, ojciec fotografii też miał fatalny widok z okna. Jednakowoż zupełnie nie o to tu chodzi, co kto za oknem ma i jak bardzo mu się to podoba. Zdjęcie z okna Niepce’a nie ma wartości estetycznej, a tylko historyczną: to pierwsza fotografia na świecie. Ba, ono nawet nie zostało pomyślane jako dzieło w sensie artystycznym. Po prostu facet zbudował pewne urządzenie, a żeby sprawdzić, czy w ogóle działa, wycelował tam gdzie było światło i włączył. Zadziałało.

    Istnieje jednak zasadnicza różnica między konstruktorem, który wypróbowuje swoje dzieło, zanim użyje go do poważniejszych (albo ładniejszych) zastosowań, a przysłowiowym Kowalskim, który zapamiętale wypróbowuje cudze konstrukcje na tym co ma pod ręką, zapominając, do czego tak naprawdę zostały zrobione.

    1. To prawda zdecydowanie masz słuszność i generalnie to co wcześniej napisałem ma się nijak do tego przykładu. Choć do tego przykładu nie pasuje to jakiś swój sens jednak ma 🙂 A swoja drogą gdyby ktoś utalentowany (artysta ?) “wziął się” fotograficznie za taki temat, czyli WIDOK Z OKNA to myślę, że mógłby powstać ciekawy i w cale nie banalny cykl. Choć jak znam życie to temat ten już pewnie został przez kogoś rozpracowany 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr