Góry, mgła, wschód słońca, Gruzja, Mestia, warsztaty fotograficzne

Matryca z odrobiną magii

W bajkach magia rozwiązuje wszelkie problemy, w baśniach już ma efekty uboczne i małe druczki, a w świecie realnym… no cóż, nie jest tak magiczna, jak by sobie wszyscy tego życzyli, a co gorsza zawsze ma dołączony paragon z ceną. Trzy dni temu pojawiło się w świecie fotografii kolejne magiczne zaklęcie i od trzech dni sporo się o tym pisze w internecie – głównie bajek.

No dobra, jak się zabrać do rzucania zaklęcia? Po pierwsze, trzeba mieć Canona 7D lub 5D Mark III, bo tylko tam Canon zastosował dwa niezależne strumienie odczytu danych z matrycy, które za pomocą pewnego triku można przestawić tak, aby odczytywały one sygnał z różnym wzmocnieniem, co w praktyce daje obraz, gdzie co druga linia obrazu jest rejestrowana z różną czułością ISO. Włączamy tę magiczną funkcję korzystając oczywiście z Magicznej Latarni, czyli nieoficjalnej nakładki na oprogramowanie sterujące aparatu. Na razie musimy skorzystać z mocno roboczej wersji alfa najnowszej Magic Lantern. Włączamy i dzieje się magia.

No dobra, trzeba jeszcze wykonać kilka czarodziejskich gestów, np. uaktywnić funkcję Dual ISO, czyli wykonywanie zdjęć jednocześnie na dwóch różnych czułościach, a także wybrać sobie jakie dwie czułości będą użyte. Można mieć jednocześnie ISO 100 i 1600, można też 200 i 800 – na jednym zdjęciu lub (w przypadku 5D III) na jednym filmie. Co to daje? Teraz będzie ta najfajniejsza, bo najbardziej magiczna część.

Po wykonaniu tych wszystkich ustawień robimy pstryk i… dostajemy zdjęcie, gdzie jasne obszary są naświetlone na ISO 100, a ciemne są rozjaśnione, bo naświetlone na ISO 1600 (albo dowolna inna kombinacja). Tadam! HDR z ręki, bez kombinacji, bez składania, za jednym strzałem! A jak się ma 5D III, to nawet taki HDR-owy film można nakręcić. I poniżej właśnie taki film, autorstwa Michaela Antony’ego.


.

 

No dobra, starczy tych zachwytów, wracamy na ziemię.

To powyżej to oczywiście wszystko prawda, ale nie cała. Są jeszcze skutki uboczne i małe druczki. Ponieważ mamy co drugą linię naświetloną z różną czułością, tak naprawdę uzyskujemy dwa obrazy, z których każdy ma dwa razy niższą rozdzielczość pionową. Te obrazy są łączone i oryginalna rozdzielczość jest odzyskiwana (zajmuje się tym Magiczna Latarnia jeszcze w aparacie, więc nie trzeba nic szczególnego robić), ale… tu zaczynają się schody. Najjaśniejsze obszary obrazu (światła) na półobrazie naświetlanym na wysokim ISO są wypalone do białości, a najciemniejsze obszary (cienie) na półobrazie naświetlanym na niskim ISO są ciemne i zaszumione. Światła i cienie nie są więc składane z dwóch półobrazów, tylko każdy pochodzi z jednego składowego półobrazka, co powoduje, że szczegółowość w światłach i cieniach jest kiepska, a przy filmowaniu dodatkowo prowadzi to do koszmarnej mory i aliasingu. Tony średnie są rzeczywiście składane z dwóch półobrazów, ale – jak przyznaje współtwórca Magicznej Latarni – tutaj z kolei zagrożeniem jest banding. Poniżej, na filmie nagranym przez testera, widać zarówno aliasing, jak i morę (zwracam uwagę na żaluzje w oknach, ale także na boazerię). Do tego dochodzą problemy z przesunięciem nasycenia i balansu bieli między półobrazami i inne drobiazgi.

Ja mam wrażenie, że w powyższym filmie najlepsze fragmenty były nakręcone na normalnym ISO 100 i wyciągane, ale może to kwestia dopracowania obróbki Dual ISO. Autor Magic Lantern pisze, że lepiej mieć aliasing i morę niż wypalone światła i szumiaste cienie. Nie jestem wcale przekonany, czy się z nim zgadzam.

Nie da się ukryć, że jednak Dual ISO stanowi rozwiązanie pewnych problemów – przede wszystkim z HDR-em poruszających się obiektów, szczególnie przy ich filmowaniu. Normalnie, czyli przy robieniu HDR-ów z dwóch szybko strzelanych zdjęć albo – metoda również dostępna z Magiczną Latarnią – przy kręceniu filmu HDR, gdzie co druga klatka jest naświetlana na różnym ISO, trudno uniknąć duchów i artefaktów. Przy Dual ISO oba składowe zdjęcia robione są w tym samym czasie, więc nie ma przesunięcia między jasną i ciemną składową HDR-a.

Nie sprawdzę, jak to działa w praktyce, bo nie mam ani 5D Mark III, ani 7D. Bazuję przede wszystkim na najważniejszym dokumencie na temat działania Dual ISO – pdfie opublikowanym przez twórcę tej funkcji w Magicznej Latarni. Jak ktoś ma ten sprzęt i nie boi się instalować wersji alfa, to niech się podzieli wrażeniami.

A wszystkich znudzonych techniczną magią, zapraszam do galerii zdjęć z fotowyprawy do Gruzji.

    1. Nie, zupełnie nie. Cokolwiek braketujesz, dostajesz dwie lub więcej klatek naświetlanych _jedna_po_drugiej_, co przy ruchu w kadrze skutkuje duchami przy składaniu HDR-a. Tutaj jedna i ta sama klatka jest naświetlana z różnymi czułościami.
      Już nie mówiąc o filmowaniu. Bracketing ISO to “tradycyjny” HDR filmowy w Magicznej Latarni, czyli jedna klatka naświetlana na ISO 100, druga na ISO 800, trzecia – 100, czwarta – 800 itd. Później to dość czasochłonną metodą składasz do HDR-a i łączysz w film, ale nadal masz problem, jeśli w kadrze masz szybki ruch. Przy Dual ISO, duchów z łączenia HDR-ów, nie masz, co jest bezdyskusyjnym atutem tej techniki, mimo wszystkich jej wad.

  1. Tak na chłopski rozum, to to żadna nowość. Czymże jest podniesienie czułości matrycy? Wydaje mi się, że po prostu innym mapowaniem poziomów zarejestrowanych przez matrycę na 256 poziomów zdjęcia docelowego (więcej bierzemy z cieni). Coś jakbyśmy w cichych fragmentach muzyki kręcili gałką głośności w prawo i wracali do początkowej pozycji, gdy rozbrzmiewa forte.
    Coś takiego można zrobić post – to taki pseudo HDR z RAW-u.
    No chyba że się gdzieś mylę.

    1. Chcesz powiedzieć, że ustawiając ISO 100 niedoświetlone o 4 EV i później je rozjaśniając uzyskujesz dokładnie to samo, co poprawnie naświetlając ISO 1600?
      Rozjaśnianie cieni na zarejestrowanym obrazie to jedno (zresztą jest w aparatach od dawna), a wzmocnienie sygnału na etapie odczytu to co innego.

  2. Skoro RAW daje to, co zapisała matryca, to nie powinno być różnicy. Z dokładnością do “zaokrągleń”, bo RAW ma wartość dyskretną (potem ją “wzmacniasz”, mnożąc), a na wyjściu tranzystora jest sygnał analogowy, który następnie jest dyskretyzowany.

    1. …przy założeniu, że istnieje tylko jedno, najniższe ISO, a cała reszta to operacja na danych. Jak zwykle zachęcam do sprawdzenia samemu, jaka jest różnica między ustawieniem wysokiego ISO w aparacie, a ustawieniem niedoświetlonego bazowego ISO i rozjaśnianiem w obróbce.
      A, i jeszcze aneks – owszem, są wartości ISO, które są tylko operacjami na danych matrycy – to wartości Lo i Hi, czyli poniżej lub powyżej oficjalnego zakresu ISO, które rzeczywiście są realizowane jako prześwietlone (Lo) najniższe ISO lub niedoświetlone (Hi) najwyższe ISO, a następnie ratowane software’owo.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr