Obrazy czasu nagromadzonego

Płynąca Islandia

„Być może najbardziej intrygujące jest to, że da się sfotografować coś, czego oko ludzkie nie jest w stanie dostrzec: nagromadzenie czasu”. Te słowa Michaela Kenny tłumaczą dwie rzeczy: popularność fotografii z rozmytą wodą czy chmurami oraz fakt, że niektórym osobom takie zdjęcia zupełnie nie odpowiadają.

Po co rozmywać wodę długim czasem? Żeby zobaczyć, jak będzie wyglądała. Jeśli ktoś bawił się fotografowaniem z bardzo mocnymi filtrami szarymi, to pewnie zauważył, jak trudno jest przewidzieć końcowy efekt, a co za tym idzie – skomponować kadr. Bywa, że fragmenty, które rzucają się w nieuzbrojone oko, przed obiektywem osłoniętym szarym filtrem znikają; zaś te, na które normalnie byśmy nie zwrócili uwagi, nagle stają się ważne i nie do przeoczenia. Plamy stają się liniami, a czasem odwrotnie. Niebo nabiera szybkości lub spokoju, w zależności od kierunku wiatru, układu chmur lub od… ogniskowej. Albo jeszcze czegoś innego, bo różnie to bywa.

Dla tego samego powodu, dla którego jedni takie zdjęcia robią, inni lubią je oglądać: bo pokazują świat taki, jakiego gdzie indziej (na przykład w realu) nie widać. Pokazują nie rzeczy, a procesy, kierunki, relacje, czasem też nastroje. A dlaczego inni nie lubią? Może nie lubią zagadek, a może wolą oglądać świat taki, jaki znają?

Płynąca Islandia

Do czego służą plotki, czyli groźba Karmy
Canon 7D Mark II – HDR

14 komentarzy

  1. nie wiem, jaki inni, ale mnie się np. “waciaki” trochę już po prostu przejadły 😉

    • Piotr

      Technika ma służyć realizacji pomysłu, a nie być celem samym w sobie. Każdy efekt się opatrzy, jeśli będzie tylko efektem, a nie cegiełką w ciekawej całości.

  2. Andrzej2

    To pierwsze zdjęcie genialne. Smartfonem nie do wykonania 😉

  3. wzrokowiec

    A ja lubię niezmiennie 😀

  4. krzy28

    Ja tak mam z HDRami – często wbrew założeniom uzyskuję podczas obróbki efekt, którego – nazwijmy to – nie widziałem w realu (dotyczy to pejzaży nie wnętrz). Dla pełnej jasności,nie jest to efekt “sztuczny”, tylko po prostu nie oddaje rzeczywistości – jest kreacją. Spróbuję coś wrzucić na DFV jako ilustrację 🙂

  5. sewo

    A ja lubię jak w takim “pantha rhei” sterczy jakiś głaz lub drąg i dumnie mówi – a ja nie.

  6. Atka

    Lubię zagadki, abstrakcyjne kadry, ponoć widzę rzeczy niewidoczne dla większości a watowanej wody nie lubię. 🙂

  7. maciejp

    Plynaca woda wygladajaca jak wata jest sztuczna a nie zagadka. Podobnie wole ogladac swiat taki jaki jest a nie jaki znam

  8. Andrzej2

    Ja nie mogę wyjść z podziwu, jak taka rozmyta długim czasem naświetlania woda może komuś kojarzyć się z watą 😉

  9. Atka

    Nie kojarzy mi się z watą 🙂 użyłam bezwiednie popularnego słownictwa, tak by od razu wiadomo było o co mi chodzi. O tę barwę, widoczną na większości podobnych ujęć. W sumie to nie wiem, dlaczego nie lubię. Może dlatego, że pierwszymi, które oglądałam nie zachwyciłam się. Syndrom pierwszego razu? 😉

  10. Bogna

    Mnie się podobają takie delikatne rozmycia, dodające romantyzmu zdjęciu, ale nie zamrażające…woda to żywioł, huk, hałas…nieprzewidywalność…Podobają mi się również zdjęcia wody “zatrzymanej”, ale takie z klimatem, takie bardziej przemyślane, a nie nie zrobione tak tylko dlatego, że wypada, że jest to modne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *