W sercu Ascoli Piceno, Fotowyprawa Umbria

Umbria: trochę gór, trochę łąk, trochę miast. Wąskie uliczki kamiennych lub ceglanych miasteczek o nastroju budownictwa nieco surowym, a mieszkańcach – bardzo miłych. W takich sceneriach spędziliśmy ostatni tydzień maja. Poniżej bezpośrednia relacja z fotowyprawy.

Odpowiednio dużo tego co trzeba

Popołudnie w Ascoli Piceno

Znacie przepis na najlepszą włoską kawę? Trzeba wziąć odpowiednio dużo wody odpowiedniej jakości, odpowiednio dużo właściwej kawy, a potem gotować ją odpowiednio długo.

A przepis na zdjęcia z Włoch? Trochę podobny: odpowiednio dużo słońca w odpowiednich momentach, odpowiednio mało deszczu, również w odpowiednim momencie, a do tego jeszcze odpowiednio ukształtowane chmury. Och, no i jeszcze może się przydać paru Włochów w odpowiednim miejscu…

Tak właśnie mieliśmy dzisiaj. Piękne popołudniowe słońce w Ascoli Piceno, kilku eleganckich starszych panów dyskutujących w podcieniach kościoła, a wieczorem chwila deszczu, który przydał blasku brukom Nursji. Wystarczyło znaleźć się z aparatem, statywem i otwartymi oczami… w odpowiednim miejscu.

Nursja po deszczu

Okrągłe i puszyste

Nie, tym razem również nie będzie o Włoszkach. Będzie o polarach. Majowa Italia zaskoczyła nas chłodną, wietrzną, a chwilami też deszczową pogodą, więc na plenery wychodzimy, zaopatrzeni w dwa rodzaje polarów: te okrągłe na obiektywy i te puszyste, dla ogrzewania nas samych.

Filtr polaryzacyjny to nie tylko doniebieszczanie nieba. Ulicom, dachom i ławeczkom miasteczek, błyszczącym od wilgoci, trzeba przywrócić ich normalne ubarwienie. Roślinność błyszczy zarówno w słońcu, jak i w deszczu, więc polarki są niezbędne dla przygaszenia odblasków. Dzisiejszym popołudniem zawitaliśmy do Marmurowych Wodospadów – największej w Europie sztucznej (!) kaskady. Mimo że stworzony ręką człowieka (jeszcze w starożytności, bagatela…), wodospad wygląda bardzo naturalnie, otoczony bujną zielenią. Rozmywaliśmy wodę długimi czasami, i tu również polary się przydały, zresztą razem z filtrami szarymi, bo dzień był słoneczny. A wieczorem zawitaliśmy do uroczego miasteczka Bevagna, gdzie wreszcie można się było pozbyć puszystej wersji polarów.

Marmurowe Wodospady, Umbria

Wzory i ludzie

Kamienne mury, rzeźbione schody i fontanny, ceglane dachy, piaskowiec, trawertyn i marmur – umbryjskie miasta są twarde, kanciaste i bogato zdobione, choć te zdobienia bywają nadgryzione zębem czasu. A jednak ta architektura ma ludzki wymiar. Pałace nie są przesadnie wielkie, rzeźbione lwy przy portalach mają wielkość wypasionych kotów (a czasem też ich miny), spotykani w kamiennych uliczkach ludzie uśmiechają się i życzą wszystkim dobrego dnia – nawet nam, ewidentnie obcym, snującym się po mieście z wielkimi aparatami na szyjach i cielęcym zachwytem w oczach.

Tych ludzi warto ująć w kamiennym krajobrazie miast. Przynależą do nich, nadają im sens i człowieczą skalę. Wprowadzają uśmiech, południowy luz i właściwy sens: środowiska przyjemnego życia.

Na dole główny plac niezmiernie sympatycznego miasteczka Bevagna, a jeszcze niżej nasza fotowyprawa w pełnym składzie w uroczym, choć gorącym Spello.

Rynek w Bevagna, Umbria

Fotowyprawa Umbria 2016