Arabeski Alhambry, Andaluzja

Zapraszamy na relację z fotowyprawy do Andaluzji, którą prowadziliśmy od 1 do 8 października 2016. A na żywo wyglądało to tak:

 

Jak Don Kichot

wiatrak w Consuegrze, Andaluzja

…rzuciliśmy się na wiatraki, zaraz po przylocie do Hiszpanii. Lądowanie, przejazd do Consuegry i wieczorny plener na wzgórzu, które doprowadziłoby do szału Rycerza Smętnego Oblicza. Kilka świetnie zachowanych XIX-wiecznych wiatraków, a tuż obok nich niewielka średniowieczna forteca. Pogoda dopisała, porozciągane wiatrem chmury stworzyły ładne tło, choć chmura tuż nad zachodnią częścią horyzontu pozbawiła nas spektaklu, na który liczyliśmy po zachodzie słońca.

Drugi dzień to pożegnanie La Manchy i przejazd do leżącej w Andaluzji Kordoby. Hotel mamy w zabytkowym sercu miasta, tuż przy murze słynnej Mezquity.

łuki i kolumny Mezquity, Andaluzja

Mezquita… O jej historii poczytać sobie choćby w Wikipedii. Dla fotografa to fantastyczne morze setek kolumn, połączonych pasiastymi łukami. Setek – całkiem dosłownie, bo jest ich około ośmiuset. Bawiąc się perspektywą można je sobie ustawiać w rzędy, grupować jedne nad drugimi, zestawiać w różnych układach i konfiguracjach. To miejsce niezwykłe, choć trudne do fotografowania, bo światła tam na 1/40 sekundy przy f/4 i ISO 3200, a statywu używać nie wolno.

Mezquita, Andaluzja

A jest jeszcze chrześcijańska część Mezquity, bardziej otwarta, przestrzenna i jasna, ze zdobieniami gotyku płomienistego na ścianach. No i są uliczki starej części Kordoby. Jest rzymski most, zza którego wieczorem fotografowaliśmy Mezquitę i otaczającą ją starówkę.

 

Pod Rondą

w Palacio Del Rey Moro, Andaluzja

Hiszpańskie „pueblos blancos” znane są – jak sama nazwa wskazuje – z białych domków na szczytach skał. To, co na górze, wcale jednak nie jest najciekawsze. W kolejnych dniach andaluzyjskiej fotowyprawy chętnie zagłębiamy się w rejony poniżej białych domków. Poprzecinane rozpadlinami i wąwozami skały, na których zbudowano Rondę, były też świetnym terenem do budowania rytych w skale piwnic, korytarzy a nawet pałaców. Obok można oglądać zdjęcia z jednej z takich konstrukcji: Palacio Del Rey Moro.

Ronda widziana z Palacio Del Rey Moro, Andaluzja

 

Kilkaset ceglanych schodów umieszczonych wewnątrz częściowo wyrytej w skale, a częściowo zbudowanej wieży prowadzi na dno wypełnionego wodą wąwozu. Konstrukcja pochodzi z czasów panowania Maurów i ponoć była tajną fortecą. Dzisiaj to wyzwanie dla fotografa: w środku jest ciekawie, ale jednocześnie ciemno i kontrastowo. Tak samo jest zresztą u podnóża fortecy, gdzie wysoko położone jasne domki odbijają się w zbiorniku wodnym. Scenerie piękne, ale zdecydowanie przekraczające możliwości matryc aparatów w zakresie rozpiętości tonalnej. Kilka ekspozycji i złożenie ich później w HDR to tutaj konieczność. Na szczęście warunki do użycia statywu są niezłe, a miejsce – mimo swojej spektakularności – umiarkowanie nawiedzane przez turystów. W każdym razie w czasie naszej wizyty nie było problemów, żeby kilka razy rozstawić statyw i wykonać serię naświetleń.

Ronda o zmierzchu, Andaluzja

I na koniec jeszcze klasyczny, wieczorny widok na Rondę. Tym razem żaden HDR nie był potrzebny.

 

El Torcal de Antequera i Alhambra

łuki Alhambry, Grenada, Andaluzja

Piąty i szósty dzień andaluzyjskiej fotowyprawy to coś zarówno dla miłośników pejzaży, jak i fanów architektury. W środę spędziliśmy kilka godzin wędrując po El Torcal de Antequera – rezerwacie przyrody nieco podobnym do naszych Gór Stołowych, ale bardziej rozległym i otwartym. Lasów tu niewiele, wąskich przejść skalnymi kanionami też niedużo, więc widok na efektownie zerodowane formacje skalne jest szeroki. Silnie pocięte skały często są częściowo skryte w chmurach (i to pomimo bezchmurnej pogody tuż za granicą rezerwatu!). Jest pomysł na mroczny nastrój? Wystarczy poczekać chwilę, aż przywieje chmury. Ma być zdjęcie w żywych barwach? Potrzebna chwila cierpliwości, aż wiatr rozwieje te chmury z powrotem.

El Torcal de Antequera, Andaluzja

Szlak prowadzący przez El Torcal de Antequera jest łatwy, ale jego pokonanie w fotograficznym tempie może zająć parę godzin. Idzie się wolno bardziej za sprawą wizualnej atrakcyjności terenu niż trudności w pokonywaniu go.

Ewa w El Torcal de Antequera, Andaluzja

Tego samego dnia na wieczorną sesję zajrzeliśmy do ostatniego z odwiedzanych „pueblos blancos” – tym razem było to mało popularne wśród turystów Montefrio. A następnego dnia przenosimy się do zupełnie innej bajki.

Alhambra to rzeczywiście bajka – taka z 1001 nocy o wschodnich pałacach kipiących od ornamentów, łuków, smukłych kolumn, basenów na dziedzińcach i rozległych ogrodach wokół. Zwłaszcza pałac Nasrydów to kwintesencja wyobrażeń o bajkowym Wschodzie.

pałac Nasrydów, Alhambra, Andaluzja

Fotografuje tam się łatwiej niż w Mezquicie, przede wszystkim przez to, że światła jest sporo, a większość dostępnych pomieszczeń to otwarte dziedzińce. Owszem, jest kilka sal, gdzie f/4 i ISO 3200 daje raptem 1/40 sekundy, a do tego silny kontrast uniemożliwia zarejestrowanie całości w jednym naświetleniu. Statywy oczywiście zakazane, zresztą nawet nie da się ich wnieść – trzeba je zdać do przechowalni bagażu razem z plecakiem czy większą torbą (pasy z kaburami nie wzbudzają oporu obsługi).

Największa trudność to dostać się do tego pałacu. Liczba sprzedawanych biletów jest limitowana, do tego możliwość kupienia z wyprzedzeniem i przez internet sprawiają, że nie da się tak po prostu przyjechać, kupić biletu i pozwiedzać. Nasza grupa miała bilety kupowane z wielotygodniowym wyprzedzeniem, a i tak większość mogła wejść do pałacu Nasrydów o godzinie 13, ale dwa bilety były na 13.30 – bo wcześniejsza pula była wyczerpana. Jak łatwo się domyślić – turystów tu sporo, cały czas jest kolejka do wejścia (i to kolejka osób z biletami). Tłoku w środku jednak nie ma. Owszem, cały czas grupa czy dwie turystów są w zasięgu wzroku, ale limity biletów są tak dobrane, żeby nie trzeba było się przepychać. Jeśli ma się nieco czasu i cierpliwości to można nawet wyczekać moment, gdy w wybranej sali lub bramie nikogo nie ma. A nawet jeśli akurat obok wędrują jedna z drugą wycieczki z przewodnikami, to i tak jest co fotografować: ornamenty na ścianach i kolumnach są tak fantastycznie bogate i zróżnicowane, że miłośnik detali może tam ugrzęznąć.

pałac Karola V, Alhambra, Andaluzja

Oprócz pałacu Nasrydów i ogrodów atrakcji jest tam więcej, na przykład pałac Karola V (na zdjęciu powyżej) czy twierdza Alcazaba.

Pożegnanie z Hiszpanią

Wiatraki La Manchy, Hiszpania

Od wiatraków się zaczęło, wiatrakami się kończy. Po drodze na madryckie lotnisko spędziliśmy noc na wyspie, której gubernatorem był ongiś Sancho Pansa. Wprawdzie nie była to wyspa (co się zresztą zgadza z książkowym pierwowzorem), tylko hotel, ale to tym lepiej. Jak przystało La Manchę, w okolicy znalazły się dwie grupy wiatraków. Jedną z nich fotografowaliśmy o zachodzie słońca, a drugą o wschodzie. Hiszpania widocznie nas polubiła, bo pięknie się zarumieniła na pożegnanie naszej grupy – jak widać na górnym zdjęciu.

Wiatraki La Manchy, detal. Hiszpania

Na samolot zdążyliśmy na spokojnie, mimo ułańskiej (a może donkiszotowskiej?) fantazji naszego hiszpańskiego kierowcy, który z upodobaniem okrążał każde rondo po dwa razy („I jeszcze jeden, i jeszcze raz” – śpiewała grupa. Może lubił jak śpiewamy?). A teraz już przyszła pora pożegnać się z paellą, wieprzowiną po iberyjsku, wzgórzami Andaluzji, wiatrakami i cudami mauretańsko-iberyjskiej architektury. Przynajmniej na razie, bo jeszcze tam wrócimy. Żeby czekanie się nie dłużyło, poniżej jeszcze jedno spojrzenie na niesamowicie zdobione kolumny Alhambry. Kto nie widział Alhambry, nie widział niczego.

Alhambra, Andaluzja

Poniżej uczestnicy andaluzyjskiej fotowyprawy w pełnym składzie, a w tle zamek-kościół w Montefrio.

andaluzja2016_5004_b

Na więcej zdjęć z Andaluzji zapraszamy do naszego pofotowyprawowego portfolio:

http://www.ewaipiotr.pl/portfolio-4/andaluzja/