Cinque Terre - detal

Kolorowe domy spiętrzone jedne nad drugimi i przyklejone do stromego skalistego wybrzeża, to sceneria, dla której warto odwiedzić Ligurię. Ten położony nieco na północ od Toskanii region Włoch to wąski, ale długi (350 km) pas wybrzeża zwieńczającego lewą górną część „buta”. W południowej jego prowincji, ze stolicą w La Spezia, znajduje się największa atrakcja – park narodowy Cinque Terre (wł. „Pięć ziem”). Te pięć miasteczek to także atrakcja dla fotografów, bo położone są niezwykle malowniczo, a i spacer ich wąskimi uliczkami z pewnością zaowocuje interesującymi kadrami. My byliśmy tam na początku maja tego roku wraz z fotowyprawą zorganizowaną przez biuro podróży Horyzonty.pl.

Manarola, zmierzch, Cinque Terre

Miasteczka ładne i ładniejsze
Nie wszystkie z miasteczek Cinque Terre są równie fotogeniczne, za to wybierając się w ten region warto jeszcze zahaczyć o leżące nieco dalej na północ Portofino. Natomiast z owej „Piątki” można odpuścić Monterosso al Mare – plażowy kurort, któremu brak dramatyzmu położonych bardziej na południe sąsiadów. Najbardziej spektakularne są z pewnością Vernazza i Manarola, bo dysponują punktami widokowymi, pozwalającymi spojrzeć na nie od strony morza. Da się też znaleźć ładne miejsce widokowe na zachód słońca w Riomaggiore. Inaczej jest w Corniglii, która choć znajduje się na skalistym wzniesieniu, to nie ma dostępu do morza, a więc i nie da się jej stamtąd sfotografować (pomijając robienie zdjęć z przepływającego promu czy wynajętej taksówki wodnej).

Manarola i zatoka

Z widokiem na…
Najłatwiej jest dobrze ustawić statyw w Manaroli, gdzie szeroka trasa spacerowa prowadząca z miasta na północ w początkowym odcinku biegnie klifem prostopadłym do linii brzegowej miejscowości. Trzy minuty spaceru wystarczą, by znaleźć dobry kadr. Co więcej, szeroka i wygodna trasa, odgrodzona od urwiska niewysoką barierką, umożliwia szybką zmianę pozycji – dzięki temu łatwo zmienić kąt widzenia na miasteczko, a wchodząc na położony nieco wyżej taras baru, zmienimy też wysokość. Da się nawet fotografować Manarolę z dołu – wchodząc na nabrzeże mariny. W tym ostatnim przypadku jesteśmy jednak tak blisko miasta, że ujęcie całości jego nadmorskiej części będzie wymagało wykonania panoramy lub naprawdę szerokiego obiektywu – ogniskowa 10 mm na APS-C (czyli 16 mm na pełnej klatce) to zdecydowanie zbyt wąsko. Warto spróbować różnych perspektyw, bo obraz miasta zmienia się subtelnie, ale znacząco w zależności od wysokości oraz dystansu.

Vernazza, Cinque Terre

Nieco trudniej, ale bardziej różnorodnie jest w Vernazzy. Pierwszy punkt widokowy leży na zachód od miasteczka, a idzie się do niego wąską i stromą ścieżką. Kwadrans wspinaczki i mamy klasyczny widok przez zatokę, z morzem na drugim planie. Drugie dobre miejsce do ustawienia statywu znajduje się dokładnie po drugiej stronie – na wschodnim obrzeżu miejscowości i również wymaga kilkuminutowego podejścia, choć tym razem idziemy głównie betonowymi schodami. W obu przypadkach jesteśmy wyraźnie ponad miasteczkiem, więc zdjęcia mają rzadko spotykaną przy fotografii architektury, ptasią perspektywę.

W Riomaggiore też znajdziemy miejsce pozwalające na kadrowanie budynków przez wodę zatoki. Nie jest ono jednak aż tak wysunięte w morze – stoi się na wschodniej części nabrzeża, więc widać głównie zachodnią część miejscowości. Na szczęście właśnie zachodnia część jest ciekawsza, bo gęściej zabudowana wznoszącymi się kaskadowo domkami.

Riomaggiore

Najwięcej chodzenia czeka chętnych do wykonania portretu Corniglii. Trzeba wyjść z miasteczka i ruszyć na zachód ścieżką prowadzącą do Vernazzy. Po około pół godzinie spaceru znajdziemy się na wzgórzu, z którego widać nie tylko samą Corniglię, ale także w jej tle Manarolę. Jeśli ktoś jednak chciałby zrobić takie ujęcie o zachodzie słońca, powinien się liczyć z tym, że wracać będzie kamienistą ścieżką po ciemku…

Portofino

W sam raz dla śpiochów
Ponieważ Cinque Terre znajduje się na zachodnim wybrzeżu Italii, a miasteczka leżą na stromych zboczach, nie ma większego sensu wczesne wstawanie. Zanim słońce wyjdzie zza widocznego na horyzoncie pasma gór, jest już wysoko – a i tak nie oświetla jeszcze ładnie miast. Pięć miast najlepiej fotografuje się późnym popołudniem i wieczorem, gdy najpierw słońce jest nisko, a później znika za horyzontem i można liczyć na lampy uliczne i światła w oknach.

Dla odmiany Portofino nie jest ładnie oświetlone ani rano, ani wieczorem, bo położone między wzgórzami ma bezpośrednie światło słoneczne tylko w środku dnia. Trzeba więc radzić sobie z oświetleniem kontrastowym albo mieć szczęście i trafić na zachmurzenie. Tak czy tak zrywanie się przed wschodem słońca nie jest konieczne, co z pewnością wielu fotoamatorów, wybierających się w ten piękny region, przyjmie z ulgą.

Cinque Terre

Detale, faktury, wzory
Nie trzeba się jednak ograniczać tylko do szerokich pejzaży. Skupiska kolorowych domków mogą być materiałem na znacznie bardziej zróżnicowane kadry. Miłośnicy detali nie będą narzekać na brak tematów: drewniane i mosiężne klamki, malowane ceramiczne tabliczki z numerami domów, stylowe latarnie, wszechobecne rowery i skutery, balkony, drewniane okiennice to źródło inspiracji dla nieskończonej liczby kompozycji. Także wąskie uliczki, łuki i portale bram ucieszą wszystkich lubiących twórczą rejestrację architektury.

Cinque Terre: 27

Spiętrzone jedna nad drugą kolorowe ściany to z kolei poligon do ćwiczeń z kompozycji opartych o wzór i rytm. Przydaje się tutaj dłuższa ogniskowa, użyteczne bywają nawet teleobiektywy.

Przenosząc się natomiast na drugą stronę skali odwzorowania, warto zwrócić uwagę na fakturę murów, obłażącą farbę, kamienie użyte do budowy ścian i dróg, porośnięte mchem dachy i cały kosmos drobnych, ale wyrazistych detali.

Drzwi Cinque Terre

Łowy na miejskiego zwierza
Choć nie jest to wyjazd przyrodniczy, to uczestnicy fotowyprawy mieli okazję zapolować z aparatem na zwierzęta. Dzikimi zwierzętami trudno byłoby je nazwać, ale piękne były bez wątpienia: koty. W Cinque Terre koty są naprawdę imponujące – duże, wręcz ogromne, a do tego odkarmione, zadbane, ze zdrowym, gęstym futrem. Nie przejawiają zainteresowania turystami, ale też nie są płochliwe. Przeważnie ignorują przechodniów, lecz nie ma co liczyć na to, że będą pozować, zainteresowane naszym wabieniem. Ich fotografowanie nie wymaga podchodów ani przynęty – wystarczy odrobina cierpliwości i szczypta spostrzegawczości. Kota nie przesuniemy, więc kadrowanie to chodzenie wokół zwierzaka i dobieranie tła, które będzie przynajmniej neutralne, jeśli nie interesujące. Warto trochę pochodzić, bo choć same koty są śliczne, to dodanie drugiego planu da więcej niż tylko portret zwierzęcia – pokaże je w ich środowisku, wśród uliczek, schodów i murów kolorowego miasta.

Kot z Vernazzy

Gdy już znajdziemy optymalne miejsce, interesujące tło i dobrą perspektywę, to zostaje nam… czekać. Czekać, aż nasz czworonogi model raczy spojrzeć w stronę obiektywu albo przynajmniej zaprezentować profil. Tutaj, niestety, trzeba się wykazać cierpliwością, bo tak, jak zwierzaki ignorują nasze podejście z aparatem, tak też zlekceważą próby zwrócenia uwagi.

Koty Cinque Terre

Co nieco o logistyce
Warto wiedzieć, że do miasteczek Cinque Terre nie da się dojechać samochodem ani autobusem, bo ruch kołowy jest mocno ograniczony. Nie chodzi tylko o to, że miejscowości są tak małe i tak stromo położone, że trudno byłoby znaleźć miejsce do parkowania, a prowadzące tam drogi są zbyt wąskie, by podołały napływowi tysięcy turystów. Głównym ograniczeniem jest zakaz wjazdu, który nie dotyczy tylko stałych mieszkańców. Najwygodniej jest do dowolnej z „pięciu ziem” dojechać pociągiem z miejscowości La Spezia – połączenia są częste, ale trzeba uważać, bo niektóre zatrzymują się tylko na części stacji.

Choć wybrzeże Ligurii to rejon bardzo turystyczny, to nie stracił on włoskiego charakteru i nie stał się kosmopolitycznym disneylandem. Nadal wszędzie można kupić świetną kawę, nie ma problemu ze zjedzeniem dobrej pizzy czy pasty. Turystyczność regionu przejawia się brakiem sjesty w części sklepów i sporą ilością miejsc, w których można coś zjeść przez cały dzień, aczkolwiek planując dłuższą wieczorną sesję warto uwzględnić, że po godzinie 18, wraz z odpływem fali wycieczek, wiele lokali jest zamykanych.

Balkony Werony

Od Pinokia do Szekspira
W trakcie majowej fotowyprawy odwiedziliśmy nie tylko Cinque Terre, ale również północną Toskanię, fotografując m.in. Volterrę i Lukkę. Jeden z plenerów odbył się w miasteczku Collodi, skąd pochodzi autor historii o Pinokiu.

W ostatni dzień odwiedziliśmy natomiast Weronę – miasto blisko Wenecji, w którym rozgrywa się akcja dramatu „Romeo i Julia”. O tych plenerach można by napisać co najmniej drugie tyle, więc… o tym innym razem.

Lukka, widok z wieży

Na przełomie września i października wracamy do Cinque Terre z kolejną fotowyprawą, na którą serdecznie zapraszamy!

Więcej zdjęć z fotowyprawy do Cinque Terre i północnej Toskanii można obejrzeć w naszym portfolio.

 

Uczestnicy fotowyprawy do Cinque TerreUczestnicy fotowyprawy do Cinque Terre – wiosna 2015.