Orvieto, katedra. Toskania

Fotowyprawa Toskańska jesień, 6-14 września 2014

To była nasza czwarta toskańska fotowyprawa, a druga jesienna. Organizatorem jak zwykle był Klub Podróży Horyzonty. Program był taki sam, jak przy poprzednich toskańskich fotowyprawach, zapraszamy także do lektury relacji z poprzednich wyjazdów:

http://www.ewaipiotr.pl/wspomnienia-z-warsztatow/warsztaty-fotograficzne-2013/toskanska-wiosna-13-21-iv-2013/

http://www.ewaipiotr.pl/wspomnienia-z-warsztatow/warsztaty-fotograficzne-2013/toskanska-jesien-ix-2013/

Polecamy także filmową relację z edycji z kwietnia 2014:

Zapraszamy także do obejrzenia naszego toskańskiego portfolio, gdzie można obejrzeć więcej zdjęć z toskańskich fotowypraw, zarówno edycji wiosennych, jak i jesiennych:

http://www.ewaipiotr.pl/portfolio-4/toskania/

A poniżej zapraszamy do lektury toskańskich impresji, spisywanych na żywo i publikowanych na blogu w trakcie trwania fotowyprawy.

 

Jeden połamany, jeden kontuzjowany

Toskania, TE cyprysy

Tegoroczna jesienna fotowyprawa do Toskanii zaczęła się ostro i z przytupem. Już pierwszego dnia plenerowego (nie liczę niedzieli, gdyż parę godzin w Bolonii to tylko rozruch) jeden statyw uległ połamaniu, a inny się rozpadł, gubiąc nogę. Niewiele naszych fotowypraw zakończyło się bez strat w trójnogach, a Toskania jest wyjątkowo mordercza pod tym względem, ale jeszcze żadna fotowyprawa nie zaczęła się tak ostrą redukcją. Ok, drugi z poszkodowanych, Triopo, któremu odpadła noga, został za sprawą złotych rąk Ewy przywrócony do sprawności. Podejrzewam jednak, że rzeź trójnogów dopiero się zaczęła.

Skąd ten pogrom? No cóż, na fotowyprawach sprzętu fotograficznego naprawdę się używa – plenery poranne, plenery wieczorne, a w miedzyczasie fotospacery po różnych urokliwych miasteczkach, gdzie co i rusz wysoki kontrast lub słabe światło zabytkowych wnętrz skłaniają do użycia wsparcia. I tak statywy składa się i rozkłada po kilkadziesiąt lub więcej razy dziennie. To jest prawdziwy test wytrzymałości. Nic w sumie dziwnego, że nie przeżywają go statywy, których główną zaletą jest niska cena i lekka waga wynikająca z dużej zawartości plastiku.

Tani plastikowy statyw jest świetnym zakupem, jeśli nie zamierza się go używać. Robi się jednak drogi, gdy ktoś naprawdę za jego pomocą próbuje fotografować. Należałoby brać ich kilka na każdą sesję – a i to tylko, jeśli za sukces uznać powrót z całością wyposażenia. Jeśli natomiast liczyć procent nieporuszonych zdjęć uzyskanych za pomocą „rozsądnych cenowo” statywów, to nagle robią się one cholernie drogie. Z aparatami i obiektywami jest inaczej niż ze statywami. Dobry statyw kupuje się raz. Tanie statywy kupuje się często.

 

Deszcz w Toskanii

Montepulciano we mgle, Toskania

Przy czwartej fotowyprawie do Toskanii trafił nam się pierwszy deszczowy dzień. To jest oczywiście problem, jeśli chce się fotografować to, co zawsze się fotografowało przy słonecznej pogodzie i bezchmurnym niebie, ale też jest okazją, jeśli szuka się nowych pomysłów i mniej oczywistych kadrów. Zmiana pogody zaczęła nam się mgłami przy wschodzie słońca naprzeciw Montepulciano, a później można było zobaczyć takie niezwykłości jak zupełnie bezludny Piazza del Campo w Sienie (tak naprawdę jego bezludność trzeba było troszkę wyczekać, ale żaden przechodzień nie został tutaj wyklonowany, zniknięty filtrem szarym ani w inny sposób zdezintegrowany). Na koniec dnia wieczorny plener z widokiem na kapliczkę flankowaną cyprysami okazał się plenerem z kapliczką za plecami, bo akurat po drugiej stronie słońce podświetliło domek (i cyprysy, oczywiście) na tle złotego nieba. Każda pogoda może stworzyć okazje do ciekawych zdjęć, wystarczy się nie zrażać ani nie upierać na fotografowanie w deszczu tego, co dobrze wygląda w słońcu. I vice versa.

Piazza del Campo w deszczu, Siena

 

O pożytkach z nietypowego

Uliczki San Gimignano w deszczu, Toskania

Miasto w deszczu wygląda zupełnie inaczej, niż to samo miasto w słońcu. Kontrasty są mniejsze, cienie nie przesłaniają kształtu ulic, mokre mury i chodniki mają głębszy kolor. No i można w takim mieście spotkać figury kiedy indziej nieistniejące: ludzi z parasolami. Na lekko przydługim czasie (1/8 s) ci ostatni przesuwają się w pędzie, pozbawieni ostrych konturów, co dodatkowo podkreśla ich odmienność od stabilnych do bólu murów.
Wystarczyło tylko zaczaić się w odpowiedniej uliczce San Gimignano i poczekać chwilę – najwyżej kilka minut, bo ludzi przewija się tam na tyle dużo, że wyczekanie odpowiedniego przechodnia nie jest problemem.
Tegoroczna jesienna Toskania była chłodniejsza i bardziej deszczowa niż wszystkie poprzednie. Niedogodności meteorologicznej nie należy jednak uważać za utrudnienie, a wręcz przeciwnie: za okazję do zrobienia nietypowych zdjęć. Wystarczy tylko kadrować tak, by ominąć niebo.

I jeszcze zdjęcie grupowe uczestników jesiennej fotowyprawy do Toskanii AD 2014.

Uczestnicy fotowyprawy Toskania jesień 2014