Kopalnia soli, Austria

W październiku 2014 prowadziliśmy drugą edycję fotowyprawy w austriackie Alpy. Ponownie przewodnikiem był Sławek Adamczak. Wbrew pozorom nie odlecieliśmy w kosmos, a zdjęcie powyżej pochodzi z kopalni soli, którą odwiedziliśmy dość niespodziewanie i wskutek śnieżycy. Niespodzianki na fotowyprawach się zdarzają, choć staramy się je wcześniej zaplanować. 😉 Na relację z pierwszej C.K. Fotowyprawy zapraszamy tutaj:

http://www.ewaipiotr.pl/wspomnienia-z-warsztatow/warsztaty-fotograficzne-2013/c-k-fotowyprawa/

Zapraszamy też do obejrzenia galerii zdjęć z obu tych fotowypraw:

http://www.ewaipiotr.pl/portfolio-4/c-k-fotowyprawa-austria-i-czechy/

A poniżej spisywane na żywo wrażenia z edycji A.D. 2014.

Planuj i reaguj

Mikulov, Czechy

Dobrze jest być przygotowanym, wiedzieć, czego można się spodziewać, przemyśleć i zaplanować, ale też być otwartym na niespodzianki: te miłe i te niweczące piękny plan. Podobno jeszcze żaden plan nie przeżył pierwszego starcia z rzeczywistością, ale lepiej mieć plan i go modyfikować, niż być zaskakiwanym na każdym kroku. Dotyczy to także fotografowania – wiedza o lokacji, oczekiwania, wyobrażenie fotografii, które tam chcemy zrobić, z pewnością pomogą. Pomogą nawet wówczas, jeśli warunki na miejscu będą inne niż oczekiwaliśmy. Ta inność, odmienność od oczekiwań może się okazać atutem i stworzyć okazję do lepszych ujęć niż te wymyślone i prewizualizowane – trzeba jednak być gotowym zauważać potencjał w nieoczekiwanym.

Naszą drugą C.K. Fotowyprawę zaczęliśmy od trzeciej wizyty w Mikulovie (trzeciej, bo byliśmy tu też jadąc do Wenecji i w Dolomity). I za tym trzecim razem, przy wschodzie słońca mieliśmy fantastyczną mgłę, która stopniowo napływała na miasteczko (niestety, szerokim łukiem omijając zamek). Za to nad jeziorem Gosau nie było spektakularnego zachodu słońca, na który wszyscy liczyli, a który trafił nam się rok temu, co można obejrzeć w C.K. Portfolio. No cóż, Mikulov był miłą niespodzianką, Gosau na razie poniżej oczekiwań, co nie znaczy jednak, że nie dało się nic zrobić. Gossau dostanie jeszcze jedną szansę, ale nie będziemy biernie czekać na krwawe podświetlenie Dachsteinu, tylko poszukamy kadrów, które da się zrobić w takim świetle, jakie akurat będzie.

U góry widok na Mikulov, na dole brzegi jeziora Gosau, a ciąg dalszy nastąpi.

jezioro Gosau, Austria

 

Refleks pejzażysty

Alpy we mgle, Austria

Specjaliści od fotografii krajobrazu raczej nie uchodzą za mistrzów szybkości. Pejzaż to nie sport ani nawet dziki zwierz. Pejzaż sobie był, jest i będzie – nie ucieka, nie trzeba go gonić. Można mu się spokojnie przyjrzeć, obejść trzy razy dookoła, przemyśleć i obejść jeszcze raz. A później sobie spokojnie ustawić aparat i poczekać na światło. Refleks jest ostatnią rzeczą, której pejzażysta potrzebuje.

Chyba, że pojawiają się mgły.

Mgła zmienia wszystko, także tempo działania pejzażysty. Mgła zmienia pejzaż z prędkością wiatru. Białe smugi i pasma stają się kluczowymi elementami scenerii, a zmieniają się w ciągu sekund. Wystarczy chwila, by na ciemnej plamie lasu pojawiły się fantazyjne jasne wstążki, a później jeszcze jedna chwila, by zmieniły się w bezkształtny i całkiem nieciekawy kłąb. I nagle pejzażysta musi być szybki, budować kompozycje szybciej niż fotograf sportowy, pilnować także tego, co dzieje się obok niego i za nim, bo ciekawe scenerie mogą się ukształtować wszędzie i z niczego, czyli z mgły.

Bardzo jesienna pogoda na drugiej edycji C.K. Fotowyprawy daje sporo okazji do ćwiczeń z fotografowania mgły. Jutro wjeżdżamy na Dachstein – mgła prawdopodobna, śnieżyca niewykluczona.

Alpy we mgle, Austria

 

Jak nie w górę, to w dół

Salzwelten, Austria

Wbrew zapowiedziom z poprzedniego wpisu, nie byliśmy na Dachsteinie. Poranek przywitał nas opadami śniegu z deszczem i informacją, że kolejkę linową na Krippenstein, którą zamierzaliśmy wjeżdżać na górę, zamknięto z powodu złej pogody. A już się cieszyliśmy na wirujące płatki śniegu na szczytach! W dolinach niestety płatki nie wirują, tylko lecą prosto w dół, rozpuszczając się po drodze.

Co można robić w takiej sytuacji? Jeśli nie da się pojechać na górę, to jedziemy w dół, do położonej nieco niżej kopalni soli. Sprowadzony specjalnie dla nas przewodnik wykazał się pełnym zrozumieniem dla grupy szaleńców: wprowadził nas do długiego kopalnianego korytarza i pozwolił fotografować do woli, informując tylko, że jak skończymy, to mamy się udać o, tam – i czekając na nas przy pierwszym rozwidleniu dróg, żebyśmy mu się nie pogubili.

Cóż to jest za sól! Można zapomnieć o nudnej bieli znanych wszystkim solniczek. Tam sól mieni się odcieniami czerwieni, żółci i różu, a między jej żyłami widać warstwy kamieni i minerałów. Sprasowane, porozciągane, powyginane, zaskakujące, inspirujące.

C.K. Fotowyprawa 2014
Zdjęcie grupowe uczestników C.K. Fotowyprawy II w strojach obowiązujących na fotowyprawach… 🙂 A tak naprawdę to po wizycie w kopalni soli.