Długie zimowe wieczory to dobry czas na dokańczanie fotografii w cyfrowej ciemni. Korzystając więc z przydługiej w tym roku jesieni, dwa razy odbyliśmy warsztaty edycji zdjęć: w Warszawie na przełomie listopada i grudnia oraz we Wrocławiu, w styczniu.

poprawa kontrastu

Dla każdego coś ważnego

Dyskutowaliśmy o ekspozycji i kontraście, o dopasowaniu barw i jasności, klonowaniu, upiększaniu, skalowaniu, kadrowaniu i w ogóle o wszystkim, co może sprawić, że zdjęcia będą wyglądały tak jak sobie tego życzy fotograf. Obie edycje warsztatów miały ten sam program, ale każda z nich była na bieżąco modyfikowana tak, żeby rozwiązać konkretne problemy edycyjne osób obecnych na sali.

Jako że grupy w obu przypadkach były kameralne, możliwe było prawdziwie indywidualne podejście. Poradziliśmy sobie ze wszystkimi fotograficznymi bolączkami, mimo że na sali (na obu salach) były i duże Photoshopy, i nieokiełznane GIMP-y, i małe, nieśmiałe Elementsy, i nawet jeden sąsiedzki Zoner.

IMG_6848_b

Od RAW-a dokąd tylko zechcesz

Początek zajęć to wywoływanie RAW-ów; zaczęliśmy od takich ustawień jasności i koloru, które sprawiają, że zdjęcie nabiera blasku. No chyba, że fotografia ma być mroczna; w takim przypadku nabiera mroku. Na wypadek, gdyby nie do końca można było ufać własnym oczom i monitorom, sprawdzaliśmy rezultaty liczbowo, ucząc się rozumieć, co tak naprawdę oznaczają wartości RGB.

Potem przeszliśmy do działań bardziej zaawansowanych: wyrównywania jasności nieba, poprawiania pojedynczych fragmentów, odszumiania, usuwania aberracji chromatycznych. Po takich operacjach zdjęcia wyglądały zupełnie inaczej niż na początku – co oczywiście oznacza, że lepiej. A wszystko to w programach do RAW-ów. Potem dopiero przyszła pora na inne zabawy.

IMG_7600_b

Warstwy, pędzle i cała reszta

Gdy ma się do dyspozycji wszystkie tryby mieszania warstw, a do tego pędzelek i maskę, zabawa jest przednia. Uczyliśmy się, jak twórczo wykorzystać rozmycia i wyostrzanie w połączeniu z trybami mieszania, karczowaliśmy chaszcze i sprzątali podłogi. Oczywiście, na fotografiach. Przenieśliśmy nawet pewien budynek na sąsiednią górę, cyzelowaliśmy światło pędzlem, a nawet zgodnie z pewną tradycją pomalowaliśmy trawę na zielono. No dobrze, to nie była trawa, tylko mur… ale liczą się intencje, a sposób postępowania i tak byłby taki sam.

before
after

 

Gdy jedno zdjęcie nie wystarcza

Niedziela była przeznaczona na HDR. Składaliśmy, kombinowali, próbowali ustawień szalonych i bardzo grzecznych. Gdy nie wystarczały suwaki, malowaliśmy maski i edytowali je osobno. SNS-HDR daje ogromne możliwości, więc poświęcenie trzech godzin na naukę korzystania z niego tak, by uzyskać rezultaty optymalne dla danego rodzaju zdjęć, to wcale nie było za dużo. A jaka to radość, gdy na ledwo zarysowanym sklepieniu zaczynają być widoczne szczegóły!

Z tego wszystkiego na naukę edycji na tablecie pozostało niewiele czasu – ale też Photo Mate był najprostszym z prezentowanych programów.

 

Photo Mate R2

 

Największa wisienka Europy

Uczestnicy wrocławskiej edycji warsztatów oprócz ćwiczeń z obróbki zdjęć dostali też, jako wisienkę na torcie, możliwość fotografowania byłego opactwa w Lubiążu. Częściowo odrestaurowany gmach ma najdłuższą w Europie fasadę, zagmatwaną historię i niesamowitą atmosferę. Spędziliśmy tam sobotnie przedpołudnie i aż żal było wyjeżdżać.

IMG_7532_b

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *