Selfoss, Islandia

Fotografowanie w podróży to spokojne hobby, jednak trzeba zwrócić uwagę na kilka spraw, aby zawsze było spokojne i bezpieczne. Te kilka prostych zasad pozwoli pozbyć się kłopotów w najlepszy możliwy sposób: uniknąć ich, aby nigdy się nie pojawiły. Trzeba tylko spełnić jeden warunek: stosować te porady. Zawsze, wszędzie i odruchowo.

Bardzo ważne jest, aby poniższe zalecenia zinternalizować – czyli przyjąć jako własne i stosować zawsze i wszędzie, aż staną się odruchem. Nie wystarczy przeczytać, pokiwać głową, przyznać: „No racja” i przejść do następnej lektury. Trzeba stosować te zasady od teraz – już podczas najbliższego spaceru z aparatem. Nawet jeśli to będzie dobrze znany park lub własne podwórko, gdzie nic nam nie grozi, trzeba zacząć przyzwyczajać się i wyrabiać właściwe odruchy. Dobre odruchy to podstawa, warto nad nimi popracować.

Największym zagrożeniem dla fotografa jest on sam: jego roztargnienie, rozkojarzenie, a także fascynacja sceną i światłem, która prowadzi do tego, że tenże fotograf zapomina o całym świecie. Jeśli ktoś obserwował kiedyś pasjonata z aparatem, to z pewnością zauważył, że on jest w innym świecie – widzi tylko to, co fotografuje. To nieuchronne, więc nie ma co z tym walczyć. Fotografowanie wymaga koncentracji, a koncentracja powoduje, że nie zwraca się uwagi na nic, co nie jest związane z procesem fotografowania. To dlatego tak ważne jest wyrobienie sobie dobrych odruchów – żeby właściwe zachowania pojawiały się automatycznie, nawet wówczas, gdy umysł jest zajęty czymś innym.

Lalibela

Gdy idziesz, nie patrz w wizjer

Gdy fotografujesz – stój. Gdy chcesz zmienić pozycję, także po to, aby znaleźć lepszy kadr – opuść aparat i patrz, gdzie idziesz. Nie chodź z aparatem przy oku, bo nie widzisz, gdzie idziesz. Nie trzeba wcale wysokich klifów czy krawędzi dachu, by napytać sobie biedy. Wystarczy krawężnik, kamień lub dołek, których nie zauważysz – potknięcie się i przewrócenie na niemal płaskiej drodze może mieć nieprzyjemne konsekwencje i dla zdrowia fotografującego, i dla stanu jego sprzętu.

Nie chodź tyłem. Bokiem też nie

Jeśli potrzebujesz cofnąć się o krok lub dwa, to nie rób tego tyłem, tylko obróć się, wykonaj te dwa kroki i obróć się z powrotem. Tak, to dużo obracania się, zużywają się kolana i buty, ale dzięki temu widzisz, dokąd robisz te dwa kroki. Może to będzie pusta łąka, ale może ktoś właśnie za Tobą przechodził albo, co gorsza, przejeżdżał.

Legzira

Nie ryzykuj

Nie ma zdjęć wartych ryzykowania życia i zdrowia. Rzadko też racjonalne jest ryzykowanie sprzętem. Wybierać miejsce do fotografowania należy rozsądnie – nie pchać się na krawędź urwiska, nie wchodzić na wysoki mur, trzymać się w bezpiecznej odległości od jadących pojazdów.

Jak ocenić ryzyko? To proste. Jeśli nie chciałbyś w tym miejscu zobaczyć bliskiej Ci osoby, nie właź tam sam.

Stań pewnie

Ekwilibrystyczne pozy, balansowanie na czubkach palców czy gimnastyczne odchylenia może są efektowne, ale zupełnie nieefektywne. Nie tylko grożą upadkiem, ale też zwiększają prawdopodobieństwo, że zdjęcie i tak będzie do skasowania, bo poruszone. Do fotografowania należy stać pewnie i stabilnie.

Zmieniasz? Zatrzymaj się

Zmieniasz obiektyw, baterię, kartę pamięci, odkręcasz lub przykręcasz filtr? Nie rób tego w marszu. Zatrzymaj się, zmień, co trzeba, i wówczas idź dalej. Człowiek ma tylko dwie ręce, a do niektórych zadań przydałyby się co najmniej trzy (trzymamy: aparat, obiektyw zdejmowany i obiektyw zakładany – to ile trzeba rąk?). Nie komplikuj sytuacji dodając jeszcze ruch, podczas którego możesz o coś się potknąć lub na coś wpaść.

Targowisko w Marrakeszu

Nie spiesz się

Pośpiech prowadzi do skracania i upraszczania procedur, co kiepsko odbija się tak na zdjęciach, jak i na bezpieczeństwie. O ile poruszone zdjęcie wykonane z ręki, zamiast statywu, nie boli, to już skróty w zasadach związanych z bezpieczeństwem są bardziej ryzykowne. Na fotowyprawach i warsztatach mamy na tyle dużo czasu na fotografowanie, że nie ma potrzeby pośpiechu i skrótów. Jeśli jednak naprawdę się spieszysz, spiesz się powoli – wykonaj wszystko, co powinieneś zrobić, tylko tak szybko, jak potrafisz i ani odrobinę szybciej. Wolniej i porządniej oznacza szybciej. Slow is smooth, smooth is fast.

Niczego nie odkładaj na ziemię

Nie kładź na ziemię nic oprócz statywu lub plecaka czy torby – to są na tyle duże rzeczy, że nie zapomnisz ich zabrać ze sobą. Od razu poczujesz, że czegoś Ci brakuje. Wszystko inne może zostać zapomniane, a zorientujesz się w braku dopiero, gdy będzie za późno. Nie chodzi o zagrożenie kradzieżą (choć tego też nie należy lekceważyć), ale o zwykłe zapomnienie. Spieszysz się, myślisz o zdjęciach, które zrobiłeś i o nowych pomysłach, kładziesz na chwilę obok siebie filtr czy właśnie zmienianą kartę pamięci, a chwilę później coś nowego zaprząta Twoją uwagę i… to był ostatni raz, gdy widziałeś to, co odłożyłeś tylko na chwilę.

Odkładaj zawsze do torby lub plecaka albo do kieszeni.

Klify Islandii

Zawsze zapinaj

Plecak, torba, sakwy, futerały czy kieszenie zawsze powinny być zapięte, za wyjątkiem tego krótkiego momentu, gdy coś wyjmujemy lub chowamy. Odpinamy, wyjmujemy lub wkładamy – zawsze na trzy takty, nigdy nie pomijamy ostatniego. Nieprzestrzeganie tej zasady było dotąd główną przyczyną poważnych strat sprzętowych wśród uczestników fotowypraw. Z niezapiętych kieszeni do marokańskich strumieni wypadły obiektywy dwóm uczestnikom, a inny w podobny sposób stracił obiektyw w Toskanii.

Zapinać kieszenie należy od razu, zawsze i nawet wówczas, gdy nic w nich nie ma – po to, żeby mieć właściwy odruch. Później, podczas gorączkowych chwil najlepszego światła w najładniejszym miejscu, nie ma czasu na sprawdzanie, czy futerał jest pełny czy pusty – zawsze powinien być zamknięty.

Używaj paska

Przymocowany do aparatu pasek to nie deklaracja przynależności do klanu canonów, nikonów czy alf, ale zabezpieczenie. Pasek powinien być przełożony przez szyję lub – jeśli już naprawdę masz dosyć obciążenia na karku – owinięty wokół nadgarstka. Niezależnie od tego, jak pewny masz chwyt, ktoś Cię może potrącić lub możesz się potknąć, a wówczas – jeśli nonszalancko pozwoliłeś paskowi swobodnie powiewać – mimowolnie przeprowadzasz crash test sprzętu. Naprawdę chcesz się przekonać, z jakiej wysokości upadek zabije korpus i obiektyw?

Fotowyprawa Islandia

Statyw – trójnogie wsparcie albo pułapka

Statyw to użyteczne narzędzie fotograficzne, ale niewłaściwie stosowany może być źródłem problemów. Oto kilka błędów, które mogą nas kosztować uszkodzenie lub zniszczenie aparatu i obiektywu:

– Zbyt wąskie rozstawienie nóg. Standardowe rozstawienie nóg statywu to ok 45 stopni i nie należy rozstawiać wężej. Rozstawiamy nogi zawsze do oporu – można szerzej, ale nigdy nie węziej. Przy zbyt wąskim ustawieniu statyw jest po prostu wywrotny i wystarczy szturchnięcie lub nawet silniejszy podmuch wiatru, aby się przewrócił. Jeśli chcemy aparat mieć wyżej, to należy wysunąć kolumnę centralną, a nie zsuwać nogi.

– Aparat wysunięty poza środek ciężkości statywu. Nogi statywu nie muszą być wysunięte tak samo – ważne, aby aparat był w środku ciężkości statywu, czyli aby nie wisiał, wywieszony w którąś stronę. Z tym możemy mieć do czynienia na zboczu góry – równo wysunięte nogi powodują, że statyw jest przechylony, a aparat wywieszony do przodu. W takiej sytuacji noga skierowana w dół zbocza powinna być dłuższa, a pozostałe dwie krótsze, aby całość trzymała pion.

– Noga statywu skierowana w stronę fotografa. Jedna noga statywu powinna być zawsze w osi obiektywu, aby podpierać zestaw od strony, gdzie obiektyw wysuwa się poza środek ciężkości. Drugi powód takiego ustawienia statywu to zapobieżenie sytuacji, gdy fotograf staje okrakiem ponad jedną z nóg – wystarczy nieco zmienić pozycję, by wywrócić trójnóg, a może też samemu się przewrócić. Owszem, niekiedy postępuje się wbrew tej zasadzie – np. gdy trzeba ustawić aparat jak najbliżej murka czy barierki – ale wówczas należy zachować szczególną ostrożność, żeby nie potknąć się o trójnóg.

Tu nie ma żadnych tajemnic ani cudownych sekretów. Wszystkie powyższe zasady są zdroworozsądkowe i pewnie każdy by sam je wymyślił, gdyby chwilę pomyślał. Ich skuteczność nie polega jednak na tym, że się je uznaje za rozsądne, ale na tym, żeby je stosować – zawsze.

11 komentarzy

  1. WNP

    Panie Piotrze,
    Rzeczywiście nigdy za dużo o bezpieczeństwie.

    p.s.
    Kilka drobnych poprawek:

    – Niczego (a nie nic) nie odkładaj na ziemię
    – węziej (nie wężej – to podkreśla nawet automatyczna korekta tekstu przy pisaniu komentarza 🙂
    – Noga statywu skierowana w stronę obiektywu (a nie w stronę fotografa).

  2. Ja jestem z tych co notorycznie łamią zasady fotograficznego BHP;)
    1. różne rzeczy odkładam na ziemię (pokrowca na statyw raz zapomniałam ale dobra dusza zabrała – dzięki Ewo :))
    2. plecak gdy leży na ziemi to jest rozwalony by łatwiej było z niego brać
    3. statyw – czesto noga ląduje w stronę fotografa a nie obiektywu – lubie „rybkę” a ona ma zbyt szerokie pole widzenia i jak noga do przodu wyjdzie na zdjęciu

    … Że też nic się sprzętowi nie stało (oprócz kilku zgubionych dekielków) to chyba tylko dzięki opiece trójcy bóstw z Łyśca 🙂

  3. Bogna

    Fajny jest ten elementarz BHP i zdjęcia go komentujące:)
    Twoje przykazania mam zawsze z tyłu głowy, w 90% je stosuję, a te 10% to niestety fotograficzny amok:)

  4. Gocha

    Te porady polecam wszystkim. Sama niestety zapomnialam zapiac torbe rowerowa na sprzet i stracilam obiektyw macro. A teraz nie mam z czym wychodzic na lake.

  5. tomasziolkowski

    Selfie zbiera swoje żniwo.
    Podobno w 2015r zginęło (prawdopodobnie w wyniku upadku z dużej wysokości) już 12 osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *