Zieleńszy odcień zieleni

Toskański świtaniec

Wróciliśmy z dziewiątej toskańskiej fotowyprawy ze zdjęciami z wiosennych, a więc zielonych plenerów. Zielonych? Różnie to w sumie bywa. Część pól była zupełnie nieporośnięta niczym zielonym, całkiem jak na jesieni. Trawy i młode zboża pokrywały większość terenu bujnym kobiercem, ale zdarzały się też takie obszary, gdzie nieśmiała zieleń tworzyła drobne wzorki na brązowym gruncie. Tak naprawdę jednak kolory, znacznie bardziej niż od wysokości i gęstości roślin, zależały od padającego światła. Co nie jest zresztą wcale takie dziwne, ale trzeba się przyjrzeć, żeby to zauważyć.

Zielony zielonemu nierówny. Na drugim planie bywa niebieskawy, w rozgrzanym powietrzu popołudnia szarawy, a o świcie mieni się odcieniami od kanarkowego po szmaragdowy. Gdy wiatr i deszcz przepłuczą powietrze, toskańskie pola nabierają takich odcieni, że gdybym je zobaczyła na zdjęciu, to uznałabym, że ktoś ostro przesadził z kolorami. Bywa, że w pięć minut barwy otoczenia zmieniają się z mdłych w soczyste… lub z powrotem. U góry i na dole zielone zdjęcia z porannych plenerów tegorocznej wiosennej Toskanii: miejsce ich wykonania różni się o jakieś 600 metrów i jeden dzień, ale przedstawiają te same pola i właściwie to nawet przy takiej samej pogodzie.

Następna okazja na takie kadry już we wrześniu. Można będzie wtedy odpocząć od zieleni i zająć się różnorodnymi odcieniami toskańskiej ziemi.

Toskański świtaniec

Jak zostać internetową gwiazdą fotografii
Toskania: pogodowy totolotek

14 komentarzy

  1. Jorg

    Pierwsze zdjęcie również zrobione przez Ewę? Ostatnio ma mocne „jedynki” 🙂
    P.S. Można podejrzeć w większym rozmiarze?

  2. Jorg

    Jeśli chodzi o portfolio z Toskanii, to moi faworyci: zdjęcie nr 1, 4, 8, 12, 44, 46, 75, 85, 88, 90. Świetne wyczucie chwili, światła oraz nastroju. Nigdy nie byłem w Toskanii ale te zdjęcia przemawiają do mnie.
    Odnośnie pierwszego zdjęcia, to nie wiem czy świadomie ustawiłeś kadr tak aby drzewo wypadło centralnie w kadrze, ale ta ciemna plamka względem całego zdjęcia skutecznie przyciąga wzrok po ogarnięciu całego kadru (jednocześnie nie przeszkadzając w skupieniu się na bliskich i dalszych planach). Patrząc na te zdjęcie mam wrażenie efektu vertigo 🙂

    • Piotr

      Cieszę się, że zdjęcia się podobają. Nie, nie porządkowałem kadru wokół centralnego drzewa. Jak zwykle – kadrowałem tak, aby było to, co powinno być, a wypadło to, czego być nie powinno. Tutaj główne punkty to trzy wille po skosie i trzy cyprysy po lewej. Reszta to kwestia ile oddechu zostawić głównym elementom, z uwzględnieniem zbędnych detali, które mogą (acz nie powinny) włazić od brzegów, gdy tego oddechu jest zbyt dużo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *