Zdjęcia okupione krwią

 

Araby w Michałowie

Jeśli przyjąć, że sztuka wymaga ofiar, a droga ad astra prowadzi per aspera, to ostatnie dni znacznie znacznie przybliżyły nas do wielkich cierpiących (choć być może tylko do podgrupy wielkich niezrozumianych…). Krótko mówiąc: pozdrawiamy serdecznie z krainy komarów. Krwiopijcy towarzyszą nam od wczesnego przedświtu do zmroku, nie odpuszczając nawet w południe, są odporni na wszelkie preparaty odstraszające, wykazują bezprzykładną determinację, imponującą przebijalność a imię ich Milion. Fotowarsztaty na Ponidziu zapadną na długo w pamięć uczestników nie tylko za sprawą cudownych mglistych poranków, imponującej architektury i pięknych koni rasy arabskiej. Żałujcie, że nie jesteście z nami, bo my żałujemy, że nie ma Was z nami, żeby jakoś rozdzielić te chmary komarów na większą liczbę ofiar-żywicieli.

Na zdjęciu poniżej uczestnicy warsztatów usiłują się skryć we mgle przed ponidzkimi krwiopijcami.

Mgły na Ponidziu

 

Dwa razy dziesięć
Prawda czasu, prawda ekranu

7 komentarzy

  1. wzrokowiec

    Szczerze współczuję!

  2. Gimper

    Właśnie wróciłem z porannego pleneru makro i komary to codzienność również jako modele, tez miałem z nimi problem ale znalazłem skuteczny środek działający na terenie Polski a zwie się chusteczki Brosa

  3. szalas

    Fotografowanie arabów w galopie okupione małą daniną krwi, ale co tam – WARTO !!! 🙂

  4. niko

    Pewnie, że warto, nawet jak się było potrawą na szwedzkim stole dla komarów, to było SUPER!!!!

  5. Mimo krwiopijców „zazdraszczam” pleneru,dałbym się trochę pociąć dla fajnych fotek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *