Santorini mniej znane

Dzwonnica w Messarii, Santorini

Wczorajszy wieczór to oczywiście kolejny zachód słońca nad kalderą – tym razem ponownie w Firze. Spektakularnych baranków na niebie tym razem nie było, za to chmurka wisząca nad horyzontem przefiltrowała blask zachodzącego słońca na tyle, że można było bez żadnych kombinacji z filtrami połówkowymi czy HDR-ami fotografować znikającą za wyspą tarczę słoneczną.

Zachód słońca z Firy, Santorini
Przed popołudniowo-wieczorną sesją w Firze odwiedziliśmy Messarię – wioskę w centrum wyspy (o ile można mówić o centrum przy szerokości lądu poniżej 10 kilometrów), zamieszkaną przez cały rok, a nie tylko w sezonie turystycznym. Turyści tam nie zaglądają, więc dla mieszkańców byliśmy atrakcją dnia, zwłaszcza że zachowywaliśmy się dziwnie, obfotografowując cerkiewną dzwonnicę, bramy, uliczki, schody, a nawet dalmatyńczyka na tych schodach. Z pewnością pozostawiliśmy wrażenie przybyszy, którzy u siebie w domu nie mają ani schodów, ani dalmatyńczyków.

Zachód słońca z Firy, Santorini
Zaraz ruszamy na ostatnią sesję – popołudniowo-wieczorny drugi plener w Oia, a później ostatnia kolacja z mousaką, keftedesami, dolmadesami i saganaki. Następny świt przywitamy już na lotnisku, później jeszcze przesiadka w Atenach i do domu.

Obiektywy do makrofotografii, czyli dłuższy jest lepszy
Oia duża i mała

5 komentarzy

  1. fotka nr 1 – miód-malina 🙂

  2. jerry

    Dla mnie # 3 (z pieskiem) super.

  3. ZBIGNIEW

    W niedzielę czekaliśmy na lotnisku na samolot był niesamowity wschód słońca. Cały tydzień było słabo. Ot brak szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *