Samarią do Sfakii

Samaria

Wszyscy uczestnicy fotowyprawy, którzy szli przez wąwóz Samaria – przeżyli. Ci, którzy nie szli, przeżyli jeszcze lepiej.A potem było urocze, gościnne Loutro.

Niespodzianki się jednak zdarzały. W Loutro prognoza pogody była obiecująca, umówiliśmy się więc na plener nocno-poranny, który miał zacząć się fotografowaniem gwiazd, a zakończyć sesją o wschodzie słońca. Umówiliśmy się na sprawdzenie pogody o 4.15 – jeśli leje lub niebo jest zakryte, odpuszczamy część nocną i spotykamy się pół godziny przed wschodem. Sprawdzamy: 4.15 i piękne, bezchmurne niebo, setki świetnie widocznych gwiazd. Spotykamy się przed hotelem o 4.30, pięć minut na konfigurację aparatów pod kątem zdjęć nocnego nieba, podnosimy głowy i… nie widać ani jednej gwiazdy! W kilka minut chmury całkiem zasnuły niebo. Nie zniechęciliśmy się, uznając, że jak je w 5 minut przywiało, to może je odwieje. Nie odwiało, ale na nocnych rozmowach wśród ruin antycznego Finix doczekaliśmy początku dnia.

Słońce wstało za chmurami, ale to nic. Nie ma to jak zabłąkany promień zza obłoków – na przykład taki, jaki padł na morze przed wyspą Gavdos, odcinając ją blaskiem od tła. Ale żeby zobaczyć widok taki jak poniżej, trzeba być na stanowisku gdy on się pojawi, bo takie zjawiska nigdy nie trwają długo.

Słońce nad Gavdos

Co widać przez dymy i cienie
Spodziewaj się niespodziewanego

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *