Jak nie w górę, to w dół

Salzwelten

Wbrew zapowiedziom z poprzedniego wpisu, nie byliśmy na Dachsteinie. Poranek przywitał nas opadami śniegu z deszczem i informacją, że kolejkę linową na Krippenstein, którą zamierzaliśmy wjeżdżać na górę, zamknięto z powodu złej pogody. A już się cieszyliśmy na wirujące płatki śniegu na szczytach! W dolinach niestety płatki nie wirują, tylko lecą prosto w dół, rozpuszczając się po drodze.

Co można robić w takiej sytuacji? Jeśli nie da się pojechać na górę, to jedziemy w dół, do położonej nieco niżej kopalni soli. Sprowadzony specjalnie dla nas przewodnik wykazał się pełnym zrozumieniem dla grupy szaleńców: wprowadził nas do długiego kopalnianego korytarza i pozwolił fotografować do woli, informując tylko, że jak skończymy, to mamy się udać o, tam – i czekając na nas przy pierwszym rozwidleniu dróg, żebyśmy mu się nie pogubili.

Cóż to jest za sól! Można zapomnieć o nudnej bieli znanych wszystkim solniczek. Tam sól mieni się odcieniami czerwieni, żółci i różu, a między jej żyłami widać warstwy kamieni i minerałów. Sprasowane, porozciągane, powyginane, zaskakujące, inspirujące.

Kultura głaskania
Refleks pejzażysty

5 komentarzy

  1. a ja zastanawiałam się (przed przeczytaniem tekstu) co to za skała na zdjęciu kolory świetne 😉

  2. Andrzej2

    W Wieliczce nam pokażesz jak się takie kolory soli robi 😉

    • Ewa

      To jest proste: zapisujesz się na następną C.K. Fotowyprawę, jedziesz z nami do austriackiej kopalni soli, ustawiasz balans bieli na 2600 K i robisz zdjęcie.

  3. Odpowiedź zawiera lokowanie produktu 😉

    • Piotr

      Lokowanie temporalnie wsteczne, bo nie robimy w przyszłym roku C.K. Fotowyprawy III. Aczkolwiek pewnie ją powtórzymy, tylko austriackiej czarownicy potrzebujemy, żeby nam zaklęła ładniejszą pogodę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *