Bajka o wyspie na Morzu Egejskim

Santorini, sesja mody na dachu

Santorini jest współczesnym mitem o wyspie szczęśliwej – miejscu, gdzie zawsze świeci słońce, ludzie nieustannie się bawią i króluje radość życia. Ten obraz Santorini – jak każdy mit – bardziej istnieje w zbiorowej wyobraźni niż w rzeczywistości. Zabawne jest jednak to, że turyści w podtrzymanie tego obrazu wkładają nie mniej wysiłku niż jego twórcy, czyli miejscowi hotelarze. Spiętrzone jeden nad drugim hotele wyglądają bardzo malowniczo, ale mieszkanie tam to jedna wielka inwigilacja: z góry zagląda ten, co mieszka piętro wyżej, po bokach też masz sąsiadów, a niemal po nogach depczą Ci przez cały dzień turyści. Fotografuje się to świetnie, przyjemność mieszkania w tych uroczych apartamentach – dyskusyjna. Mimo to co roku tysiące ludzi płaci ciężkie pieniądze, żeby stać się eksponatami na wystawie dla milionów turystów. Eksponatami są doskonałymi: wylegują się na balkonikach, moczą w miniaturowych basenach (na duże baseny nie ma tam miejsca), obowiązkowo oglądają każdy zachód słońca z kieliszkiem wina w ręce. Niektórzy, jak widać powyżej, wykazują sporą inwencję i aktywność w kreowaniu mitu wyspy szczęśliwej, gdzie po półokrągłych dachach biegają modelki w zwiewnych sukniach.

Wieczorna Fira, Santorini

Nie powiem, żeby mi to mitotwórstwo przeszkadzało. Wręcz przeciwnie – bardzo się cieszę, że ktoś zapewnia mi nie tylko sztafaż, ale też podtrzymuje ekonomiczny sens istnienia miejsca pełnego tak fajnych kadrów. Mieszkać bym tu nie chciał (nasz hotel jest po drugiej stronie wyspy, wygląda całkiem normalnie – jak hotel przy plaży, gdzie nikt nikomu nie zagląda przez okno), ale fotografuje się to wyśmienicie. Chętnie więc dorzucę cegiełkę do mitu o wyspie szczęśliwej, gdzie o zmierzchu bezludne baseny i tarasy zapraszają na samotną kontemplację egejskich bezkresów. A wszystko, czego potrzeba, aby to było prawdą, to odpowiednie kadrowanie.

Imerovigli o zmierzchu, Santorini

Trzy etapy polowania
Schody, schody, schody, schody…

4 komentarze

  1. jerry

    Podobne odczucia mam, gdy przechadzam sie w porcie luksusowych jachtow w Cannes, na pokladzie ktorych wyleguja sie leniwie jak lanie „zbyt bogaci”. Niby nie mozna tam fotografowac, a z jaka jednak satysfakcja obserwuja oni turystow polujacych na jakis ciekawy kadr, w ktorym znalazlby sie ich jacht. Sa wtedy docenieni. Inni natomiast, gdzies na Mazurach cisna sie w swoich lodeczkach, zaparzajac sobie herbatke, ktora popijaja marzac, aby ich lajba zmienila sie w potezny, liksusowy jacht z helikopterem i jet’em na pokladzie, stacjonujacy na rivierze francuskiej. Tylko pytanie jest; czy byliby naprawde szczesliwy tam. Bo przeciez zawsze znajdzie sie ktos jeszcze bogatszy.

  2. Sewo

    A wszystko to niezgodnie z przepisami: „Zgodnie z § 12 ust. 1 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, (…), budynku nie można wybudować w mniejszej odległości od granicy niż:
    3 m, gdy jest zwrócony w stronę granicy ścianą bez otworów;
    4 m, gdy od strony granicy będzie ściana z otworami drzwiowymi lub okiennymi.” 🙂

  3. Na szczęście zawsze są wyjątki. Można powiedzieć, że jest to budynek gospodarczy i jak nie przekroczy 3 m. wysokości i ma ścianę z trudnopalnego materiału to postawi się go nawet w granicy. I to na zgłoszenie bez potrzeby pozwolenia na budowę.

  4. Sewo

    Czyli Piotr przesyła z Santorini zdjęcia całych ugrupowań budynków gospodarczych. Z trudnopalnego materiału oczywiście … A miało być o estetyce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *