Słoń w lodówce

Jokulsarlon, Islandia

Jeszcze niedawno pomysł podłączenia obiektywu lustrzanki do smartfona brzmiałby jak dowcip o pakowaniu słonia do lodówki. Żyjemy jednak w ciekawych czasach, gdy producenci aparatów w obliczu spadającego popytu nie wahają się realizować pomysłów z dowcipów. Urządzenie o romantycznej nazwie ILCE-QX1 to bezkorpusowiec z matrycą formatu APS-C i mocowaniem do obiektywów wyposażonych w bagnet E (czyli przeznaczonych zasadniczo do niepełnoklatkowych bezlusterkowców, zwanych niegdyś NEX-ami). Patrząc na to z innej strony: QX1 to normalny bezlusterkowiec, tylko bez wizjera, ekranu LCD na tylnej ściance, bez tylnej ścianki w ogóle, bez uchwytu, bez przycisków i pokręteł. Wszystkie brakujące cechy należy załatwiać za pomocą telefonu, z którym QX1 komunikuje się bezprzewodowo. Do telefonu można też QX1 przyczepić, uzyskując – zwłaszcza z większymi obiektywami – urządzenie o bardzo intrygującej ergonomii.

Jakkolwiek szalona i wydumana wydaje się być koncepcja QX1, nie skreślałbym jej użyteczności. Tyle, że to użyteczność bardzo szczególna, na wyjątkowe sytuacje i nietypowe kadry. QX1 można umieścić w trudno dostępnym miejscu, gdzie pełnowymiarowy aparat (nawet bezlusterkowiec) by się nie zmieścił, a gdzie zdalne sterowanie i wyzwalanie będzie najbardziej wygodne i naturalne. Przyczepiony do smartfona QX1 kiepsko trzyma się sensu, ale jako zdalny aparat na specjalne okazje – czemu nie?

No właśnie jednak nie. Dzisiaj to ciekawostka, jutro – efemeryda i ślepa odnoga ewolucji. Nie problem w tym, że mało kto będzie potrafił i potrzebował użyć tego sensownie, a w bardziej typowych sytuacjach QX1 będzie mniej użyteczny niż normalny smartfon i normalny bezlusterkowiec. Problem w tym, że zbyt mało zaawansowanych, kreatywnych fotografów będzie potrzebowało QX1, a przeciętny konsument szybko się zorientuje, że dla jego potrzeb taka konstrukcja jest równie praktyczna co lodówka wypełniona słoniem. Z pewnością będzie grupka fotografów zachwyconych niekonwencjonalnymi możliwościami, ale Sony nie jest koncernem zainteresowanym grupkami i niszami. A na masowego konsumenta QX1 nie ma co liczyć. Raczej prędzej niż później QX1 i inne bezkorpusowce przejdą do historii.

U góry Jökulsárlón, czyli Lodowcowa Laguna na Islandii, gdzie nie widziałem żadnego bezkorpusowca (aczkolwiek widziałem dwa statywy Gitzo, nie licząc własnego, co świadczy o wysokim stężeniu fotografów w okolicy), a poniżej zdjęcie z materiałów prasowych Sony, przedstawiające bezkorpusowiec QX1 wraz z dodatkami.

Sony_ILCE-QX1

Jeden połamany, jeden kontuzjowany
Pomyłki Pana Boga

4 komentarze

  1. szalas

    Sony zaczyna przeganiać moją wyobraźnię 😉 – zastanawiam się, czy to dobrze dla mnie, czy dla Sony 🙂

  2. Tomb

    Korzyści nie zawsze mają bezpośredni wymiar finansowy. Gdyby nie było dziwacznych produktów nie byłoby o czym pisać/mówić. A więc bez obaw – to tylko taki marketing. Ale gdyby przyszło co do czego, to mamy tajną broń – możemy produktu nie kupić…

    • Piotr

      Nie jestem pewien, czy wszystkie bardzo oryginalne pomysły Sony mają na celu jedynie przynosić firmie zainteresowanie, a nie pieniądze. Owszem, Sony działa w branży rozrywkowej, ale to nadal polega na zarabianiu, a nie na zabawianiu za darmo. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *