Za garść dolarów

Rzeźnik w Lalibeli
Nikt nie obrobi fotografa tak dobrze, jak Getty Images. Najpotężniejsza i jedna z najstarszych agencji fotograficznych od lat potrafi zaskoczyć robieniem w trąbę ludzi, dzięki którym istnieje. Niektórzy fotografowie twierdzą, że Getty Images jest jedną z głównych sił sprawczych anihilacji fotografii komercyjnej. Może trochę przesadzają, ale faktem jest, że jak tylko Getty zdobył mocną pozycję na rynku, zabrał się za obcinanie dochodów pracujących dla niego fotografów, zabieranie im praw i obniżanie stawek na rynku. W środowisku zawodowców głośno było o dyskretnie wprowadzonym mechanizmie, zgodnie z którym niska sprzedaż zdjęć powodowała ich automatyczne przesunięcie z systemu „right management” do systemu „royalty free” – bez pytania fotografa o zdanie lub zgodę. Tutaj także cała operacja została przeprowadzona elegancko: umowa została podpisana w 2012 roku, ale dopiero teraz wyszła na jaw – bo niektórzy fotografowie znaleźli swoje zdjęcia udostępnione w serwisie Google.

Najnowszy numer Getty Images polega na tym, że podpisali umowę z Googlem, przekazując temu ostatniemu prawa do 5000 zdjęć. Również bez pytania autorów o zdanie lub zgodę. Każdy z 425 milionów użytkowników Gmaila może korzystać z tych zdjęć, a ich właściciele za oddanie praw do nich dostaną po 12 dolarów. Dwanaście dolarów!

Wśród „wybrańców”, których zdjęcia zostały sprzedane do użytku przez Google, są nie tylko zawodowcy sprzedający przez Getty Images, ale także ci, którzy sprzedają przez należący do Getty serwis iStock, a także użytkownicy Flickra, którzy zaakceptowali ofertę sprzedaży swoich zdjęć przez Getty Images.

12 dolarów dostaje autor zdjęcia, którego już nigdy nie uda mu się sprzedać. Który nie będzie pod swoim zdjęciem podpisany. Którego zdjęcie stanie się dostępne dla wszystkich za darmo.

Ktoś chce jeszcze robić interesy z Getty Images?

Jakiś czas temu Darek, zamieszczający swoje zdjęcia na Flickrze, dostał propozycję od Getty’ego, aby udostępnić niektóre z tych fotografii do sprzedaży. Pytał mnie o opinię w tej sprawie. Jeśli dobrze pamiętam, to odpowiedziałem coś w stylu: „Dlaczego nie?”. Sorry, Darek. Właściwa odpowiedź powinna brzmieć: „Trzymaj się z daleka od wszystkiego, z czym ma jakikolwiek związek Getty”. Lepiej z mądrym zgubić niż z Gettym próbować zarobić.

PS. Jakiekolwiek skojarzenia zdjęcia rzeźnika z Etiopii z praktykami Getty Images są nieuprawnione.

Ile warte jest zdjęcie
Duża ryba w małym stawie

8 Responses

  1. link o tym, że „obcinanie dochodów pracujących dla niego fotografów, zabieranie im praw i obniżanie stawek na rynku” nie działa – strona nie znaleziona

  2. i tak jakoś nie chce mi się wierzyć by Darek to ot tak zostawił …

    • Piotr

      No, Getty nie był na tyle lekkomyślny, żeby Darka zdjęcie oddać Google’owi, ale i tak ponoć prawnicy Getty’ego już kopią fortyfikacje i gromadzą zapasy żywności i kawy ;)

  3. Hej, to jest aż niewiarygodne. Ale jak widać w świecie stocków wszystko jest możliwe. :) (btw. cieszę się, że trafiłem tutaj z Bloga Roku)

  4. Piotr

    Łał, bezczelność Getty’ego jest nieskończona. Właśnie wywalili fotografa, który ośmielił się krytykować deal między Gettym a Googlem. Przy czym bez skrupułów ani namysłu pozbyli się nie byle kogo, ale Seana Locke’a – jednego z najbardziej efektywnych fotografów sprzedających przez iStock, który ma tam 12 tysięcy zdjęć i ponad milion sprzedanych licencji.
    Wyraźnie Getty i należący do niego iStock nie potrzebują fotografów, nawet tak zdolnych i złotonośnych jak Locke. Getty wyżywi się sam?
    Historię wykopania Seana Locke’a z iStocka można przeczytać tutaj: http://blog.photoshelter.com/2013/02/istockphoto-terminates-top-contributor-in-aftermath-of-gettygoogle-deal/ a tutaj jest relacja samego zainteresowanego: http://seanlockephotography.com/2013/02/11/a-change-in-things/

Add Comment Register



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *