Pewnego RAW-era życie po życiu

Obecni Dum w Pradze

Pamiętacie program LightZone? Pewnie nie… Pisałam o nim kiedyś na łamach DFV jako o sympatycznym RAW-erze z oryginalnym podejściem do korekcji jasności, i do korekcji w ogóle. Bezstratna edycja oparta częściowo na systemie strefowym, a częściowo na systemie półautomatycznych selekcji sprawiała, że łatwo można było w nim edytować poszczególne części zdjęcia. Program był komercyjny, ale niedrogi i intuicyjny – coś w sam raz dla tych, którym Adobe z jakiegoś powodu nie odpowiada.

Pewnego dnia LightZone po prostu znikło. Strona przestała się ładować, plików nie dało się znikąd pobrać, zero odzewu od sprzedawcy, wessała go czarna dziura. Poszła fama, że to nie tyle czarna dziura, co kolorowe jabłko – autor LightZone zatrudnił się w Applu, a nowy pracodawca nie pozwolił pracownikowi na skoki w bok, czyli prywatną działalność programotwórczą. Tak czy siak, ciekawy program zniknął z rynku całkowicie; nie został nawet wykupiony, po prostu przestał istnieć.

Do czasu. Najpierw kliku zapaleńców stwierdziło, że przydałaby się przynajmniej jakaś strona, na której użytkownicy LightZone mogliby ze sobą porozmawiać, poszukać (lub udzielać) rad, dzielić się wrażeniami. Tak powstała strona o znaczącej nazwie LightZombie. Później udało się wynegocjować uwolnienie kodu źródłowego programu i oto mamy wielki powrót z zaświatów: LightZone znowu istnieje.

Nie zmienił się jakoś znacząco od czasu swojego zniknięcia. Trochę drobnych usprawnień interfejsu, trochę poprawek usuwających błędy, ale żyje i jest rozwijany przynajmniej o tyle, żeby zapewnić zgodność z nowymi systemami i obsługiwać nowe aparaty. Działa na Windows, Maku i Linuksie, więc nikogo nie dyskryminuje. Jeśli więc ktoś szuka RAW-era, to być może właśnie znalazł – z wieloma narzędziami, sporymi możliwościami edycji miejscowej, a w dodatku za darmo. Nawiązanie do Ansela Adamsa i jego systemu strefowego wprawdzie nie przerobi wszystkich zdjęć na arcydzieła, ale może sprowadzi na fotografa natchnienie?

P.S. Gdyby ktoś nie mógł znaleźć przycisku Download na stronie LightZone, to informuję, że takowego nie ma. Najpierw trzeba się zarejestrować, korzystając z pola po prawej stronie, a dopiero później po lewej pojawi się okienko z możliwością pobrania programu.

P.P.S. Na zdjęciu u góry Obecni Dum, czyli miejski dom kultury w Pradze.

Islandzkie drapieżniki
Lista odlotowych pomysłów

3 komentarze

  1. sewo

    A ja nie na temat, twórcy tej budowli, Balšánek i Polívka, tak się nienawidzili, że nigdy się nie pojawili na budowie w tym samym czasie, porozumiewali się wyłącznie korespondencyjnie. No i … wyszło cudo 🙂 Nienawiść może być kreatywna …

  2. sewo

    A miało być o Lightzone a wdarła się polityka …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *