Ewa
Uważam, że w fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji.

Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników. Swoją wizję realizuje się w co najmniej dwóch etapach: podczas sesji trzeba zdecydować, co chce się pokazać i w jaki sposób, a później, w postprodukcji, dopracowuje się pomysł tak, żeby również oglądający wyraźnie go zobaczyli. Czasem jeszcze pomiędzy te dwa etapy wkrada się trzeci, w postaci namysłu, co ja właściwie miałam/miałem na myśli z tym zdjęciem… 😉

Wypatrywania kadrów można się nauczyć – i w tym właśnie pomagam uczestnikom fotowypraw i warsztatów. Tym bardziej można się nauczyć edycji zdjęć – i to robię na warsztatach z cyfrowej postprodukcji oraz w książkach i artykułach. Moja rola cyfrowej manipulatorki ma swoje minusy: gdy sfotografuję niecodzienną, niewiarygodną scenę, wszyscy podejrzewają, że tę niesamowitość stworzyłam w Photoshopie. A to zupełnie nie tak; Photoshop nie tworzy piękna, pozwala tylko podkreślać już istniejące.

Moje podręczniki edycji zdjęćNajlepsze warsztaty Photoshopa i nie tylko” oraz „Praktyczny Photoshop CS5 dla fotografa” mimo kilku dodruków są już nie do zdobycia, dlatego obecnie piszę e-booki – dzięki temu nawet bestsellerowemu „HDR od H do R” nie grozi wyczerpanie. W tej chwili „Praktyczny Photoshop” po odświeżeniu jako „Photoshop dla fotografa” jest dostępny w naszym sklepiku z e-bookami.

Edukację fotograficzną prowadzę od 2002 roku, najpierw na łamach miesięcznika „CHIP”, później „CHIP Foto Video Digital”, a następnie „Digital Foto Video” i „Foto Plus”. Od 2010 prowadzę warsztaty fotograficzne oraz edycyjne, a od 2011 roku pomagam uczestnikom fotowypraw realizować ich pomysły na fotografie. Relacje z warsztatów i fotowypraw można przeczytać we Wspomnieniach z warsztatów, a skromny wybór wykonanych przy okazji fotografii obejrzeć w Portfolio.

Fotowyprawy są realizowane wspólnie z Klubem Podróży Horyzonty – firmą z uprawnieniami biura podróży.

Jeśli chodzi o edukację graficzną, jestem samoukiem. Ponieważ Piotr preferuje poprawianie zdjęć jednym palcem, zadanie przygotowania finalnego wyglądu plików graficznych spadło na mnie. Romanistyka, germanistyka oraz psychologia to rozwijające kierunki studiów, ale nie oferują ćwiczeń ani wykładów z obsługi programów graficznych. Nie zostało nic innego niż zakasać spódnicę i samej nauczyć się edycji zdjęć – w 2000 roku sensownych książek na temat cyfrowej ciemni po prostu nie było. Właściwie to nie było żadnych książek na ten temat.

Filologiczne wykształcenie nie poszło jednak tak całkiem na marne: w przerwach między pisaniem artykułów i własnych książek przetłumaczyłam kilka pozycji zagranicznych. Wprawdzie nie z francuskiego ani niemieckiego, tylko angielskiego – no ale cóż poradzić, skoro to anglojęzyczni autorzy wchodzą na nasz rynek, a nie francuscy.
Gdyby ułożyć jedne na drugich wszystkie książki i artykuły, które napisałam w ciągu tych lat, byłby tego spory stos. I ciągle rośnie, bo wciąż piszę artykuły, ale także przygotowuję e-booki sprzedawane w naszym sklepiku. A w przerwach między warsztatami a fotowyprawami doradzam przez internet osobom zagubionym w gąszczach cyfrowej ciemni.

Mam nadzieję, że spotkamy się gdzieś na porannym plenerze, zastanawiając się nad najwłaściwszym uchwyceniem piękna tego świata. Będzie mi też miło, jeśli zerkniesz od czasu do czasu na tego bloga.

Ewa Prus

Ewa