Nieniusy

Old Man of Storr, Szkocja

Chyba jestem bardzo stary, bo pamiętam czasy, gdy funkcją dziennikarza nie było kopiowanie materiałów reklamowych, tylko dostarczanie zweryfikowanych i sprawdzonych informacji. I choć, oczywiście, przy weryfikacji mogą trafić się potknięcia, a nie wszystko da się sprawdzić, to jednak dzisiejsze „dziennikarstwo internetowe” przypomina mi dowcip o pokrewieństwie krzesła do krzesła elektrycznego. Ostatnio co i rusz trafiam na „newsy”, które tylko zaśmiecają internet i głowy czytających. Albo są żadnym newsem, tylko raczej „oldsem”, albo stają się współczesną wersją dowcipu o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym w Moskwie (gdy faktycznie to nie w Moskwie, a w Kijowie, nie samochody, tylko rowery, i nie rozdawali, tylko kradli). Na forum dfv.pl założyłem wątek do odkręcania takich nieniusów, natomiast nie jestem w stanie zrozumieć mechanizmów takiego „dziennikarstwa internetowego”. Jasne, nie każdy musi wiedzieć, że filtry dydymowe są od lat stosowane w fotografii, ale można spróbować się tego dowiedzieć przed ogłaszaniem tego jako nowinki niemal magicznej. Trudniej jeszcze mi zrozumieć, czemu informacja o niedziałającym darmowym kursie fotografii obiegła pół internetu – nikt nie zadał sobie trudu, żeby kliknąć i sprawdzić (kurs jest darmowy!), co to warte? W przypadku anonsu o lampie studyjnej, która kosztuje 7,5 tysiąca złotych, a moc ma niewiele większą niż wbudowany flesz dowolnego aparatu, owszem, trzeba sobie zadać nieco trudu i wyjść poza informacje prasowe od dystrybutora. Daleko iść nie trzeba – wystarczy na stronę producenta, gdzie jest dostępna specyfikacja. Jeśli ktoś byłby bardziej dociekliwy, to mógłby się zastanowić co ma niby znaczyć funkcja HSS w lampie o świetle ciągłym? Wszyscy tego samego dnia dostali dość bełkotliwą informację od dystrybutora, niektórzy ją skopiowali na żywca, niektórzy próbowali parafrazy, nikt nie poświęcił chwili, żeby stwierdzić, że to drogi gniot, a nie żaden nowy standard. I nikomu to nie przeszkadza?

PS. Na fotowyprawę na Lofoty zwolniło się jedno miejsce, znowu dla mężczyzny. Sorry, taki mamy parytet. 😉

 

Nie szukaj własnego stylu
Rynek fotograficzny 2016-2017

8 komentarzy

  1. współczesny dziennikarz studiujący specyfikację produktu…dobre 😀

    • Piotr

      Eeee, wyjaśnisz dowcip bystremu inaczej? Ja dalej nie rozumiem w czym problem, że ktoś pracujący dobrowolnie, nie zatrudniony z łapanki ani karnie przeniesiony z plantacji bawełny, wydawałoby się, że fan i entuzjasta fotografii (a może też technologii fotograficznych) nie jest zainteresowany dowiedzeniem się, co naprawdę jest nowego i fajnego w produktach, z których robi newsy?

      • sęk w tym, że ja również nie rozumiem 🙂
        większość piszących pisze nie rozumiejąc, o czym, nie liczy się treść, lecz szybkość i sensacyjność newsa…

  2. Merigold

    Oj, Piotrze, Piotrze… „To se ne vrati”…

  3. jerry

    Pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, itd…

  4. Piryt

    Chyba Piotrze urodziłeś się jeszcze przed wojną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *