Przy filmowaniu często korzystamy z szyny Slidekamera SP-600 Pro, zaprojektowanej i wyprodukowanej przez gdańską firmę. Do czego służy szyna oraz jak wygląda efekt jej działania można zobaczyć i przeczytać poniżej.

Slidekamera SP-600 ProSzyna Slidekamera SP-600 Pro w pozycji „parterowej”.

Szyna z napędem (zwana z angielska sliderem) to urządzenie, którego przeznaczenie filmowcy doskonale znają, ale dla fotografa jej zastosowanie może nie być oczywiste. Jeśli chcemy mieć kamerę nieruchomą, to oczywiście używamy statywu, natomiast jeśli chcemy, aby w trakcie ujęcia kamera się przesuwała, trzeba na to znaleźć sposób. Najprostsza metoda na ruch kamery to trzymać ją w rękach i iść, ale ujęcie będzie wówczas rozchwiane. Profesjonalne rozwiązanie tego problemu to tory, po których będzie jechał wózek kamerowy – daje to doskonały efekt, tylko trzeba najpierw na plan przywieźć wózek i rozłożyć tory… Szyna to złoty środek i idealny kompromis – stanowi tor, po którym kamera przesunie się płynnie i równo, a jednocześnie jest to urządzenie na tyle niewielkie i poręczne, że może się nim posługiwać jedna osoba.
 

 
Płynność z napędem
Pozornie szyna to konstrukcja prosta: mamy metalowy ceownik o długości od pół metra do dwóch metrów, po którym porusza się wózek z kamerą. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach: wózek powinien po szynie jechać płynnie, równo, bez skoków, nagłych oporów, stuków i chybotania. W praktyce wiele szyn ma problem z płynnością jazdy.

Zaraz, a czy na płynność prowadzenia nie wpływa też sprawność osoby przesuwającej wózek? Owszem, płynne, powolne przesunięcie nie jest łatwe nawet przy idealnej konstrukcji szyny i wózka. Dlatego przyda się napęd do szyny, który przesunie wózek ze stałą prędkością. Napęd jest dodatkowym elementem – można kupić szynę bez napędu i później go dołączyć. Napęd składa się z dwóch części: silnika montowanego przy samej szynie oraz połączonego kablem modułu sterującego. Sterowanie pozwala na ustawienie szybkości przesuwu wózka, ale pozwala też na znacznie więcej.
 

 
Od najazdu do interwału
Podłączony do wózka napęd i jego sterowanie pozwalają na realizację kilku ciekawych efektów. Pierwszy i najbardziej oczywisty to płynny przejazd z jednego końca na drugi z zadaną prędkością. Można jednak zrobić coś bardziej efektownego: połączenie przejazdu z interwałem. W takim trybie napęd przesuwa wózek o zadaną odległość, zatrzymuje, wymusza w aparacie wykonanie zdjęcia, przesuwa o następny odcinek, po zatrzymaniu znowu wyzwala migawkę i tak kilkadziesiąt lub kilkaset razy. Po złożeniu takich ujęć w film mamy niezwykłe ujęcie, na który kamera powoli przemieszcza się w bok (co widać po ruchu pierwszego planu), a jednocześnie u góry pędzą chmury. Efekt jest bardzo przestrzenny – właśnie przez ten pozorny ruch pierwszego planu, który nadaje wrażenie trójwymiarowości. Można to obejrzeć na powyższym filmie z Toskanii.

Potencjalnie szyna z napędem może mieć więcej zastosowań, np. przy ustawieniu obiektywu w osi szyny i bardzo drobnych przesuwach między kolejnymi zdjęciami można ją wykorzystać przy technice focus-stacking, czyli składaniu zdjęcia o większej głębi ostrości. Wbrew pozorom to urządzenie nie bardzo się natomiast sprawdzi do robienia klasycznych najazdów kamerą, dlatego że trzeba by zastosować dość długą ogniskową, aby sama szyna nie znalazła się w kadrze, a wówczas efekt przemieszczenia będzie słabo widoczny.
 

 
Optymalna ogniskowa dla szyny
Ogniskowa obiektywu oraz kompozycja mają bardzo duży wpływ na efektywność i efektowność użycia szyny. Im szersze pole widzenia i im bliższy pierwszy plan, tym silniejszy efekt trójwymiarowości przy przejeździe. Wynika to z tego, że długość szyny jest ograniczona, a użycie obiektywu o długiej ogniskowej spowoduje, że zmiana pozycji kamery na filmie będzie ledwo widoczna, jeśli w ogóle widz dostrzeże jakąś zmianę. Z szyny więc należy filmować z bliska i szeroko, żeby uzyskać wyrazisty efekt przestrzenności przy ruchu aparatu. Im krótsza szyna, a więc im mniejszy zakres ruchu, tym szersze pole widzenia obiektywu jest wskazane – dłuższa szyna, a więc z większym zakresem ruchu, pozwala na użycie nieco dłuższej ogniskowej i odsunięcie nieco dalej pierwszego planu, a efekt nadal będzie dobry.
 

 
Wygoda czy swoboda
Dłuższa szyna daje nieco większą swobodę komponowania, ale… jest dłuższa, a więc trudniejsza w transporcie i w użyciu. Dlaczego transport 2-metrowej szyny jest bardziej złożony niż wersji jednometrowej – jest oczywiste. Ale dlaczego użycie również robi się bardziej skomplikowane z każdym centymetrem? Im dłuższa konstrukcja, tym stabilizacja staje się trudniejsza: dla półmetrowego modelu wystarczy jeden statyw podpierający w środku konstrukcji, ale dla 1,5-metrowej wersji zdecydowanie zalecane będą dwa statywy, podpierające szynę na jej końcach. Dodajmy jeszcze, że sam statyw powinien być odpowiednio solidny (czyli bardzo solidny), by w trakcie jazdy aparatu szyna się nie odchylała ani nie huśtała. Kwestia stabilności staje się istotna nie tylko wraz ze wzrostem długości szyny, ale także wagi aparatu oraz… długości ogniskowej, bo węższy kąt widzenia silniej uwidoczni wszelkie kołysania czy wibracje.

Slidekamera SP-600 Pro w Toskanii

Szyna z Gdańska
Firmy produkujące taki osprzęt działają zarówno na Zachodzie, jak i na Dalekim Wschodzie, ale jedna z nich ma siedzibę w Polsce. W gdańskiej Slidekamera (www.slidekamera.pl) nie tylko produkuje się, ale także projektuje sprzęt – wszystkie oferowane urządzenia to efekt rodzimej pomysłowości.

My korzystamy z szyny SP-600 Pro wraz z napędem i sterowaniem DC HDN Pro oraz wężykami pozwalającymi podłączyć sterowanie do lustrzanek Canona i Nikona (a także, jak się okazało, bezlusterkowca Panasonica). W zestawie był także futerał, który sprawia, że szynę nosi się jak spory statyw.

Taki zestaw kosztuje 3360 zł: 1560 zł za szynę o długości 60 cm ze stopkami Pro, 1640 zł za napęd DC HDN Pro i wężyk, 160 zł za pokrowiec. Aktualną cenę można sprawdzić na stronie producenta. Możliwe są modyfikacje tej konfiguracji, które wpływają na cenę, np. wersja metrowa szyny kosztuje tylko 100 zł drożej, ale można wybrać wersję Basic zamiast Pro, wyposażoną w prostsze nóżki, a kosztującą o 360 zł mniej. Jeśli się rozmyślimy, da się dokupić same nóżki w wersji Pro, robiąc tym samym upgrade szyny. Napęd w wersji bez Pro też jest tańszy (o 200 zł), ale wówczas tracimy możliwość realizacji za pomocą szyny ujęć interwałowych. Można wreszcie zacząć od kupienia samej szyny, a później dokupić napęd (lub nie dokupować, jeśli uznamy, że radzimy sobie z ręcznym prowadzeniem). Możliwości różnych konfiguracji jest sporo, a zabawę można zacząć od 1080 zł (wersja SP-600 Basic).

Ostatnio w ofercie firmy Slidekamera pojawił się dodatek o nazwie X-Curve, służący do obrotu aparatu podczas przejazdu – można w ten sposób zrobić przejazd z wybranym obiektem stale w centrum kadru, albo odwrotnie – aparat podczas przejazdu może się „rozglądać” od lewej do prawej lub odwrotnie. Nie mieliśmy jeszcze okazji z tego korzystać – jak będziemy mieli, to zdamy relację.

Napęd DC HDN Pro do szyn SlidekameraSterownik w wersji Pro: trzecie gniazdo pozwala podłączyć wężyk do wyzwalania migawki. Funkcja pozostałych dwóch to sterowanie szyną i zasilanie silnika oraz podłączenie zewnętrznego zasilania.

3 kilo solidności
Szyna jest bardzo solidnie wykonana, elegancko wykończona i sprawia wrażenie (słuszne, jak się okazało po intensywnej eksploatacji) trwałej. Razem z silnikiem i sterowaniem waży nieco ponad 3 kilogramy – noszenie tego w futerale zawieszonym na ramieniu przypomina spacery z solidnym statywem, a więc nie wykracza poza możliwości przeciętnie sprawnej osoby.

Od spodu szyny znajdziemy trzy gniazda z otworami na śruby 3/8 cala (w środku oraz na brzegach) do przykręcenia szyny do statywu (lub statywów, jeśli wykorzystamy gniazda brzegowe). Zalecane jest mocowane szyny bezpośrednio do statywu, bez pośrednictwa głowicy. Jest to jednak nieco skomplikowane, bo po przykręceniu szyny bezpośrednio do statywu obracać musimy cały statyw, aby obrócić szynę. Można też montować szynę do głowicy przykręconej do statywu – jeśli głowica jest solidna, całość będzie dostatecznie stabilna, przynajmniej przy szynie o długości 60 cm.

Szynę można też stawiać bezpośrednio na gruncie. Służą do tego nóżki, które w wersji Pro można ustawiać niezależnie – tak jeśli chodzi o wysokość każdej z nich, jak i o kąt odchylenia. Dzięki temu można ustawić szynę prosto na nierównym podłożu.

Szyna dostarczana jest ze śrubą 3/8”, do której należy dokręcić głowicę, na której dopiero montujemy aparat. Głowicy w zestawie nie ma, najlepiej użyć takiej, która jest kompatybilna z używaną na co dzień szybkozłączką – wówczas nieco skrócimy proces przygotowań o wymianę szybkozłączki.

Sterownik DC HDN Pro do szyn SlidekameraSterownik: zasilany trzema akumulatorami typu AA sterownik wyposażony jest w dwa pokrętła.
Lewym wybieramy tryb pracy, a prawym szybkość przesuwu.

Interwał dla każdego
Nie można pominąć roli silnika i funkcji jego sterownika. Lewe pokrętło pozwala na ustawienie jednego z trzech trybów: przejazd wideo, interwał oraz pętla (loop). Pierwsza funkcja jest oczywista: prawym pokrętłem ustalamy szybkość przesuwu (od 2 do 55 mm/s) i kamera płynnie przejeżdża z jednego końca na drugi. Pętla ma działanie podobne, tyle że po uderzeniu wózka w gumowy odbojnik na końcu szyny silnik przestawia się na ruch w drugą stronę… i tak aż go wyłączymy. Praktycznie zamiast trybu wideo lepiej jest stosować właśnie pętlę, bo mamy wówczas przejazd w obie strony w jednym ujęciu – a przecież nigdy nie ma pewności, czy przy montażu będziemy potrzebowali ruchu od lewej do prawej, czy odwrotnie.

Najciekawszy bez wątpienia jest tryb interwałowy. Dostępny jest on tylko w napędach oznaczonych jako Pro, które mają gniazdo do podłączenia wężyka sterującego. Drugi koniec wężyka podłączamy do aparatu, dzięki czemu sterownik potrafi wyzwalać migawkę w momencie, gdy szyna jest zatrzymana. Teraz tylko ustalamy skok, czyli długość przesuwu (od 0,2 mm), przerwę między kolejnymi skokami (od 1 do 300 sekund – musi być dłuższa niż czas naświetlania) i aparat rusza, a przy każdym zatrzymaniu sterownik szyny wyzwala migawkę. Wszystkie parametry ekspozycji musimy ustawić w aparacie – szyna działa jak prosty wężyk, bez ingerencji w przysłonę, czułość ISO czy czas naświetlania.

Dobra wiadomość dla użytkowników prostych aparatów: sterownik szyny może zastąpić zaawansowany wężyk, co pozwala robić normalne interwały nawet bez szyny. Zła wiadomość dla właścicieli zaawansowanych aparatów: sterownik nie współpracuje z trybem interwałowym, dostępnym w menu np. Nikonów od modelu D5xxx wzwyż czy w zaawansowanych Pentaxach i Canonach. Nie znaczy to, że tymi modelami nie da się robić interwałów – jedynie trzeba je robić tak, jak użytkownicy prostszych aparatów, czyli bez korzystania z udogodnień systemowych.

Szyna Slidekamera SP-600 ProSilnik przykręcamy raz: nie ma potrzeby demontażu silnika na czas transportu.
Pozostaje on cały czas przykręcony do szyny.

Szyna w akcji
Z SP-600 Pro byliśmy na fotowyprawach w Toskanii, na Islandii i Santorini, towarzyszyła nam ona też podczas innych warsztatów. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do solidności konstrukcji, jej trwałości czy niezawodności. Dołączony napęd jest dostatecznie wydajny, a zakres sterowania wystarczający. Przydałby się włącznik uruchamiający zadaną sekwencję interwałową, żeby nie trzeba było ustawiać parametrów w biegu, ale można to ograniczenie obejść, ustawiając pokrętła we właściwej pozycji bez podłączonego sterownika, następnie wyłączyć sterownik, podłączyć go do szyny i kabelkiem do aparatu i wówczas włączyć – od razu wszystko ruszy na wcześniej ustawionych parametrach.

60 cm długości szyny przekłada się na zmianę pozycji aparatu o 43 cm (trzeba odjąć ogranicznik szyny oraz długość wózka), co pozwala na efektowne ujęcia przy wykorzystaniu szerokokątnego obiektywu i bliskiego pierwszego planu. Przesuw o 43 cm nie jest duży, ale przy umiejętnej kompozycji daje wystarczające wrażenie przestrzenności. Płynność prowadzenia jest nie do uzyskania bez silnika, a interwały z przejazdem są bardzo efektowne.

Długość 60 cm i nieco ponad 3 kilogramy wagi to akceptowalny kompromis przy pieszych i lotniczych wycieczkach (fotografowie docierający na każdą sesję samochodami mogą zdecydować się na dłuższą wersję). Cena szyny gdańskiej firmy Slidekamera jest bardzo konkurencyjna w porównaniu z zagranicznymi produktami, do jakości nie można mieć żadnych zastrzeżeń, a funkcjonalność otwiera zupełnie nowe możliwości przed miłośnikami filmowania.

SlidekameraMade in Poland: polski produkt może bez kompleksów rywalizować z ofertą światowych firm,
wyróżniając się atrakcyjną ceną, wysoką użytecznością i solidnością wykonania.

Kilka porad na koniec
Kluczowe dla ciekawego ujęcia jest znalezienie wyrazistego pierwszego planu, który będzie w odległości od kilkunastu centymetrów do pół metra od szyny. Tylko wówczas uzyskamy efekt przestrzenności przy przejeździe kamery. W praktyce oznacza to, że szyna stoi bezpośrednio na ziemi, albo jest na statywie blisko jakiegoś murku, płotu czy okna – wówczas główny problem to: jak rozstawić statyw, by nogi nie wymuszały odsunięcia od pierwszego planu. Pierwszy plan powinien być poziomy: napęd nie pociągnie aparatu, gdy ustawimy szynę w pionie lub nawet skośnie (czyli przejazd po schodach odpada), choć niewielkie odchylenie nie przekracza możliwości silnika.

Zanim zabierzemy się za rozstawianie sprzętu, warto sobie „na sucho” obejrzeć kadr. Przy tej długości szyny (60 cm) wystarczy stanąć na rozstawionych nogach i „pokiwać się”, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą – przesuwamy się wówczas o zakres zbliżony do tego, jaki będzie miał aparat jadący na szynie. Taki „naoczny przejazd” pozwala zobaczyć, czy scena ma potencjał: czy pierwszy plan przesunie się wystarczająco względem tła i czy z tyłu nie pojawią się jakieś śmieci.

Śmieci się pojawiają, bo inaczej niż przy fotografowaniu punkt rozpoczęcia naświetlania jest inny niż punkt jego zakończenia. Warto to uwzględnić, patrząc i oceniając na kompozycję na obu krawędziach szyny – bywa, że na początku mamy elegancki drugi plan, ale przy przejeździe zaczynają się tam pojawiać jakieś niepożądane elementy.

Przy interwale skok wózka (czyli przesuw między kolejnymi zdjęciami) powinien być dostosowany do długości docelowego ujęcia filmowego. W przypadku SP-600 najczęściej stosujemy skok o 3-5 mm, co przy całkowitym przesuwie o 45 cm daje 150-90 zdjęć składowych, co następnie przekłada się na sekwencję 3-5 sekund (przy montażu w trybie 30 kl/s). Przeważnie stosujemy skok co 5 mm, uzyskując 3-sekundowe sekwencje filmowe – długość ujęć zależy od przyjętej poetyki i nastroju filmu, a takie krótkie ujęcia dają dość dynamiczny (aczkolwiek nie „teledyskowy”) montaż.

Wszystkim szynującym życzymy taaakich ujęć! 🙂

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *