Recenzja: Magiczny album

Konrad Bąk, Photoart

W ostatnich latach nieczęsto wydaje się w Polsce albumy fotograficzne, a takie wydanie jak „Photoart” Konrada Bąka to rarytas. To dzieło imponujące pod każdym względem: rozmiarów, jakości wydruku i perfekcji fotografii.

Ponad 300 stron grubego papieru, twarda oprawa, panoramiczny format 32×23 cm i solidne dwa kilogramy wagi – książka w pełni korzysta z szansy zrobienia dobrego pierwszego wrażenia. Drugie wrażenie jest równie przyjemne: zdjęcia są bardzo dobrze przygotowane, jakość druku świetna, a i same fotografie mogą oczarować.

Fotografie w albumie to portrety i akty modelek (i niekiedy modeli) w niezwykłych sceneriach. Zdjęcia starannie wykreowane, pogrupowane w jednorodne stylistycznie serie, pokazują zarówno bogactwo wyobraźni Konrada Bąka, jego sprawność techniczną, jak i dojrzałość stylistyczną. Bawiąc się kulturowymi kliszami i technikami fotograficznymi pokazuje, jak wykorzystać różnorodne środki, zachowując stylistyczną spójność i nie wpadając w pułapkę kiczu, choć balansując niekiedy na granicy dobrego smaku („Sanitarium” czy „Dangerous game”). Oczywiście, widać w tych obrazach inspiracje (m.in. Helmutem Newtonem czy Davidem LaChapelle), ale też widać przetworzenie tych źródeł w autorską wizję.

Mistrzowskie manipulacje
Prezentowane w albumie prace to przede wszystkim fotomontaże. Autor nie ukrywa, że mamy tu do czynienia z łączeniem na jednym obrazie kilku fotografii i intensywnym wykorzystaniem Photoshopa. Wręcz przeciwnie: w komentarzach zwraca uwagę na szczegóły takiego łączenia, aby… łączenia nie było widać. Jest w tej dziedzinie ekspertem, a duże fotografie pozwalają się przekonać, że nawet najbardziej fantazyjne inscenizacje wyglądają całkiem naturalnie. Bez montaży części kadrów zrobić by się nie dało, część byłaby ryzykowna dla modeli, a jeszcze inne po prostu łatwiej i lepiej pozwalają zrealizować autorskie wizje przy wykorzystaniu możliwości Photoshopa.

Porady czy poradnik
Autor już we wstępie zastrzega się, że „choć album ma formę poradnika, nie jest to książka podobna do instrukcji obsługi aparatu, samouczków typu „fotografuj sam”. Nie znajdziesz tu wyjaśnień typu: „jak działa automatyka z priorytetem przysłony?”. Bardzo dobrze, że w książce nie mamy kolejnego wykładu o abecadle fotografii. Warto jednak wiedzieć, że też nie jest to stricte poradnik, do jakich niegdyś przyzwyczaiło polskich czytelników wydawnictwo Galaktyka, gdzie powstanie każdego zdjęcia było opisane krok po kroku i często dodatkowo ilustrowane schematami oświetleniowymi. Tutaj na początku albumu mamy kilka stron dość ogólnych porad („Jak tworzyć wyjątkowe zdjęcia”, „Porady dotyczące obróbki zdjęć”, „Rzeczy, na które warto zwrócić uwagę podczas obróbki”, „Modelki, lokalizacje, stylizacje” i na końcu „Step-by-step”), a później już mamy same fotografie, którym od czasu do czasu towarzyszą komentarze autorskie i podpowiedzi w formie podpisów pod zdjęciami.

Nie ma tutaj prowadzenia za rękę i pokazywania krok po kroku, jak zrobić dane ujęcie. Są sugestie i podpowiedzi – rzeczowe i często kluczowe dla omawianej fotografii, ale wymagające od czytelnika już pewnej wiedzy na temat użycia lamp błyskowych, modyfikatorów oświetlenia i technik edycyjnych.

Album na stolik
Na anglosaskim rynku księgarskim funkcjonuje termin „coffee table book”, odnoszący się do dużego albumu, który powinien leżeć na stoliku kawowym i być pod ręką podczas wizyt gości, służąc za inspirację i świadcząc o dobrym guście gospodarza. „Photoart” Konrada Bąka to wzorcowy „album kawowy”: doskonale wydany, elegancki i inspirujący. Idealny na prezent nie tylko dla portrecistów i przyszłych fotografów mody, ale także osób niefotografujących, które cenią piękne fotografie.

Konrad Bąk, Photoart. Jak powstają magiczne obrazy. Poradnik dla początkujących i zaawansowanych fotografów, wyd. Konrad Bąk, 304 strony, cena: 139 zł. Do kupienia na stronie autora oraz na cyfrowe.pl.

Jak padają akumulatory
Praga VI: Lata dwudzieste, lata trzydzieste

One Response

  1. Konrada Bąka znam ze stocków, i można by rzec że jego zdjęcia nie nadają się na tam, są po prostu za dobre 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *