Garażowa wyprzedaż: Skrzyneczka na wspomnienia

Sala Maksymiliana, Książ

Fotografie są cenne. Nie tylko dla zawodowców. Dla amatorów może niekoniecznie ich wartość przekłada się na pieniądze (choć często owszem – nie chodzi o pieniądze, które się zarobi za zdjęcie, ale te, które się wydało, żeby jechać gdzieś i zdjęcie zrobić). Przede wszystkim nie da się pominąć wartości sentymentalnej, która rośnie z upływającymi latami i to, co dzisiaj jest pstrykiem, za dekadę czy dwie może okazać się bardzo, bardzo cenne. Jeśli przetrwa.

Sposobem na przetrwanie zdjęć cyfrowych jest redundancja. Two is one, one is none – jeden egzemplarz to jakby go nie było, mając dwie kopie można liczyć, że jedna przetrwa. A jeszcze lepiej mieć tych kopii trzy. Dysk w komputerze, dysk zewnętrzny, płyty DVD czy Bluray – im więcej różnych metod archiwizacji, różnych miejsc przechowywania, tym bezpieczniej.

Ja sprzedaję właśnie skrzyneczkę na cyfrowe wspomnienia – Netgear ReadyNAS Duo z dwoma dyskami o łącznej pojemności 3,7 TB. Do tej pory skrzyneczka służyła za jedno z miejsc archiwizowania zdjęć – stała w kącie w kanciapie i po każdych warsztatach i fotowyprawie przybywało jej wspomnień. Przy 8 fotowyprawach (nie wspominając warsztatów) w tym roku wspomnień przybywało jednak w takim tempie, że pojemność NAS-a się skończyła, a dysków o większej pojemności do tej skrzyneczki nie można dać.

Dla mnie ReadyNAS Duo jest już za mały, ale może przyda się komuś innemu – wystawiam na Allegro, jak zwykle od złotówki. Niech ratuje komuś wspomnienia!

U góry i dołu zdjęcia zapowiadające nieogłoszone jeszcze warsztaty. 🙂

W zaułkach Książa

Po co sprzedaje się zdjęcie za 6,5 miliona
Płaskie, nieruchome smoki

20 komentarzy

  1. wzrokowiec

    Też mi się kończy miejsce na 2TB dysku, chociaż nie jeżdżę na fotowyprawy i nie organizuję warsztatów.
    Bardzo możliwe, że wystarczyłoby usunąć niepotrzebne zdjęcia, czyli pewnie połowę 🙂 ale nie mam na to czasu. Taniej jest kupić następny dysk…

  2. wzrokowiec

    A nie boisz się Piotrze oddawać dysków w niepowołane ręce?
    Bo ja bym nigdy tego nie zrobił. Kiedyś padł mi dysk ze zdjęciami (miałem kopię). Dysk był jeszcze na gwarancji, więc dostałbym nowy, ale nie zaniosłem. Wolałem kupić nowy za trzy stówy niż oddać swoje zdjęcia nie wiadomo komu. Dzieci miały świetną i pouczającą zabawę rozkręcając go na części.

    Tylko nie pisz mi proszę, że wystarczy sformatować 😀

    • wzrokowiec

      Pewnie warto wydać te kilka tysięcy złotych, żeby zdobyć prawie wszystkie zdjęcia Ewy i Piotra!

    • Piotr

      Konfiguracja volumenów jest teraz inna niż gdy ja tego używałem – teraz jest jeden duży, ja miałem kilka. Ponadto to jest NAS działający pod kontrolą jakiegoś modyfikowanego Linuxa z RAID-em, o którym Netgear twierdzi, że jest ich autorski. Nawet jeśli autorski wkład jest niewielki, to niekoniecznie standardowe programy do odzyskiwania sobie z tym poradzą. Oczywiście, nie ma rzeczy niemożliwych, zwłaszcza gdy chodzi o operowanie plikami cyfrowymi, niemniej komuś musiałoby się chcieć i musiałby umieć. Alternatywnie: musiałoby się chcieć i musiałby mieć pieniądze na zapłacenie np. Ontrackowi.

  3. niko

    Teraz to mi ćwieka zabiłeś Piotrze. Nie rozumiem dlaczego trzeba pozbyć się starego dysku i zgrać wszystko na większy, czy nie jest bezpieczniej mieć wszystko na kilku mniejszych? Ja tak mam i myślałam, że tak robią wszyscy, a tu zong. I co ja teraz mam zrobić, biedny żuczek, zgrywać wszystko na jeden kombajn? Wyjaśnij to proszę, bo jakaś niedoinformowana jestem, albo może za m….ami;)

    • Piotr

      No właśnie problem w tym, że na tym już nie mogę mieć wszystkiego, bo wszystko się przestało mieścić. A mając część zdjęć tu, część tam, a jeszcze trochę gdzie indziej (i jeszcze wszystko co najmniej w dwóch kopiach) to dla mnie trochę za skomplikowane, zwłaszcza jak przyjdzie do ustalania, gdzie co jest i czy jest w odpowiedniej liczbie kopii.
      Wiesz, każda metoda jest dobra, w której: a) Ty się orientujesz i b) masz odpowiednią liczbę niezależnych kopii.

  4. niko

    No właśnie, orientować to się orientuję, ale kopię mam tylko jedną i zaczynam się już zastanawiać jak to ogarnąć, żeby wybrać tylko te warte kopiowania, może macie jakiś patent ?

    • Piotr

      My robimy od drugiej strony – eliminujemy te niewarte kopiowania, a reszta jest backupowana. Nigdy nie wiadomo, jakie zdjęcie docenisz za kilka lat.

  5. luczywo

    Oby było gdzie organizować te warsztaty. Zamek Książ płonie! 🙁

    • Piotr

      Pali się dach, ale wszystkie sale są ponoć bezpieczne. W poniedziałek do nich zadzwonię, w jakim stanie będą na koniec lutego.

  6. niko

    Miałam właśnie to samo napisać:(
    Miejmy nadzieję, że zatrzyma się na strychu i wielkich strat nie będzie.

  7. Bogna

    Tym bardziej będą nas potrzebowali, trzeba za coś odbudować zniszczone pomieszczenia.

  8. wzrokowiec

    Szok! Ta cena końcowa jest po prostu niewiarygodna!
    Jak widać, moja reklama zadziałała 😀

    • Piotr

      Niewiarygodna w którą stronę? 🙂 Nowy dwudyskowy NAS bez dysków to 600 zł, dwa dyski po 2 TB to co najmniej drugie tyle.

      • wzrokowiec

        Nie obraź się, ale ja bym nigdy nie kupił używanego dysku. Za długo pracuję w branży…

        • Piotr

          Dlaczegóż miałbym się obrazić? A co do dysków, to są różne wyznania. Np. że nie należy kupować nowych, bo w ciągu pierwszych 3 miesięcy wychodzą wszelkie wady fabryczne i wtedy jest najwięcej padów. Zresztą rozmawiasz z ekswłaścicielem dysku IBM ze „słynnej” serii DTLA, które to dyski padły od roku do 2 lat od rozpoczęcia eksploatacji i żaden nie dożył 3 roku. Po tym zdarzeniu IBM wycofał się z produkcji dysków. Więc co do trwałości dysków to są tylko historie i wiara, bo dopiero przyszłość pokaże jak się sprawuje dany model czy dany egzemplarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *