W cudzym grajdole

Synagoga Hiszpańska w Pradze
Dostaję setki maili z pytaniem: „Jak żyć, skoro Konkurs Błyskawiczny na DFV.pl ma wakacyjną przerwę?”. No dobra, nie dostaję wielu maili z takim pytaniem. Tak całkiem szczerze, to nie dostałem żadnego takiego maila, ale gdyby jednak komuś brakowało wyzwań związanych z realizacją zadanego tematu fotograficznego, to może zerknąć na serwis o oryginalnej nazwie OkDoThis.com.

Serwis ma oryginalną nie tylko nazwę, ale i zasady publikacji zdjęć. Nie jest to typowa galeria, tylko jakby nieustający Konkurs Błyskawiczny, tyle że zamiast jednego tematu mamy ich wiele, nie ma natomiast rozstrzygnięcia, głosowania ani nagród. Jak już przy różnicach jesteśmy, to OkDoThis nie ma też kłopotów z frekwencją… Każdy może zadać temat i każdy może wrzucić swoje zdjęcie jako ilustrację jednego z wcześniej zadanych tematów. Po co to robić, skoro nie ma zwycięzców ani nagród? Cel jest ten sam, który przyświecał powstaniu KB: służy wymianie pomysłów, inspirowaniu się, wymianie doświadczeń i pokazaniu, jak różnie można spojrzeć na ten sam temat.

Z czasem KB nie okazał się specjalnym sukcesem frekwencyjnym, co z pewnością jest i moją winą, jako pomysłodawcy większości tematów. Wierzę jednak, że sama formuła ma duży potencjał, a konieczność realizacji zadanego tematu popycha do rozwoju. Wartość właśnie tkwi w pracy nad cudzym pomysłem – każdy z nas ma swoje własne idee, tematy i projekty, ale wówczas kręcimy się w kręgu wyznaczonym przez granice własnej wyobraźni. Zmierzenie się z cudzymi pomysłami to konieczność wyjścia poza własny grajdołek – to zawsze rozwijające, choć często niekomfortowe lub wręcz nieprzyjemne.

PS. Zdjęcie powyżej z Synagogi Hiszpańskiej w Pradze, wykonane za zgodą i dzięki uprzejmości Muzeum Żydowskiego.

Gotowce kontra indywidualiści
Przejście po prostu

4 komentarze

  1. Ha, to w mojej poprzedniej pracy było sporo osób parających się mniej lub bardziej poważnie fotografią i przez trzy lata robiliśmy sobie konkurs „kalendarzowy”. Każdy uczestnik zgłaszał dwanaście tematów, z tego co miesiąc losowaliśmy jeden i każdy robił i zgłaszał jedno zdjęcie do takiego tematu. Na koniec roku wybieraliśmy 12 najlepszych zdjęć i cała grupa zamawiała sobie kalendarze 😀 Zabawa była świetna, choć przy niektórych tematach frekwencja rzeczywiście „siadała”. Dla mnie formuła realizowania „zewnętrznego” tematu jest bardzo ciekawa i nigdy sobie nie odpuściłem zrobienia fotki. Gdy próbowałem sobie taki konkurs zrobić samodzielnie dla siebie (czyli wymyślałem kilkanaście tematów i próbowałem je realizować), nie szło już tak dobrze… 😉

  2. „To je dobre”. Inspiracje i dzielenie się swoimi doświadczeniami czy wypracowanymi metodami (oczywiście bez narzucania ich innym fotografującym) są bardzo potrzebne każdemu (chyba) do dalszego rozwoju. Tylko Wielcy mogą się bez tego obejść (a może tak mi się tylko wydaje). Oglądając ostatnio w Suwałkach zdjęcia prof. Andrzeja
    Strumiłły „załapałem się” na szukanie miękkiego kontrastu czerni i bieli. On to robi wprawdzie w fotografii z definicji czarno-białej, a ja w kolorowej, i nawet w tematach nie ma zbieżności, ale obejrzenie tamtych prac zapadło mi głęboko w pamięć.
    Warto, bardzo warto oglądać dobre prace mistrzów (a może i nie tylko mistrzów) jeszcze z innego powodu. Żeby po prostu mieć oczy szerzej otwarte niż na to co robię. Bardzo lubię oglądać dobre zdjęcia o wysmakowanej estetyce nawet daleko spoza mojego poletka, nawet jeżeli nie mam zamiaru z nich korzystać w swojej praktyce (chociaż kto wie?). Nie analizuję jak to zostało zrobione, nie dociekam ani warunków obiektywnych ani ustawienia parametrów ekspozycji. To nie ma znaczenia; znaczenie ma tylko sam obraz. Chodzi o to żeby robiąc swoje, cieszyć
    oczy pracami innych. To gdzieś/jakoś zapisuje się jednak w naszej świadomości/podświadomości i wpływa na nasz dalszy rozwój.
    OkDoThis podoba mi się jako formuła, natomiast wstawiane tam prace to już baaardzo selektywnie. Motocykl Corey Pruitta – bardzo! Albo jeszcze „Shoot portraits in the woods”. Takiego właśnie światła i kontrastu szukam w przyrodzie.

    • Piotr

      Chodzi o to żeby robiąc swoje, cieszyć
      oczy pracami innych. To gdzieś/jakoś zapisuje się jednak w naszej świadomości/podświadomości i wpływa na nasz dalszy rozwój.

      Właśnie! Jesteś tym, co oglądasz. Czy jakoś tak. 😉

      OkDoThis podoba mi się jako formuła, natomiast wstawiane tam prace to już baaardzo selektywnie.

      Oczywiście, to taka forma wizualnej burzy mózgów: większość tego to nietrafione eksperymenty i ambitne porażki, ale czasem się trafi coś ciekawego. No i cudze porażki też są ciekawe, bo nie trzeba ich popełniać samemu.

  3. Piryt

    Oczywiście, to taka forma wizualnej burzy mózgów: większość tego to nietrafione eksperymenty i ambitne porażki, ale czasem się trafi coś ciekawego. No i cudze porażki też są ciekawe, bo nie trzeba ich popełniać samemu.
    ___________________________
    Zgadzam się, że są to na ogół nietrafione eksperymenty, natomiast co do porażek to mam wątpliwości, czy są one takie ambitne.
    Chyba jednak większe są korzyści z oglądania (na innych portalach lub wystawach) fotografii znakomitej, niż tych „ambitnych porażek”.
    Zgadzam się z Aleksandrem: prof Andrzej Strumiłło zdecydowanie tak. To może być inspirujące.
    Tak samo przyroda śp. Wiktora Wołkowa (np Jego galeria w Supraślu). Zwłaszcza jedno Jego zdjęcie ogromnie mi się podoba: rozmyte lecące ptaki na rozmytym tle. Raczej wizja ptaków, czy też symbolicznie pokazane kłębiące się, bujne życie przyrody.
    Inspiracja na najwyższym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *