Spodziewanki, niespodzianki

Mezquita, Kordoba
Czego się spodziewać po meczecie, który jest katedrą? I jeszcze nazywa się tak uroczo: „Meczecik”. Niewielki budynek o prostych zdobieniach? Nic podobnego. Jadąc do Kordoby, można próbować się wstępnie przygotować na to, co zobaczymy: spróbujcie wpisać w wyszukiwarkę „Mezquita, Cordoba” i wyświetlić znalezione obrazy. Będą na nich głównie kolumny i dwukolorowe łuki. Dużo kolumn, dużo łuków. Jeszcze więcej kolumn. O, jakieś arabskie podkowiaste łuki i charakterystyczne esy-floresy. Jakieś zdjęcie nie z tej parafii, no cóż, zdarza się w guglu. Więcej kolumn, podków, geometryczno-roślinnych wzorów. Trochę złoceń, kolumny, znowu łuki. Jednym słowem, wielkie gmaszysko, z wypasionymi zdobieniami w stylu arabskim.

A później wchodzimy do „meczeciku” i… no tak, charakterystyczne proste kolumny z dwubarwnymi łukami, trudno je przeoczyć. W końcu, są ich setki. Mrocznie i brak statywu, ISO w górę. Ciemne, drewniane sklepienia.

Ale gdy podejść głębiej, nagle widzimy… katedrę. Wysoką, świetlistą, kremową z delikatnymi ceglastymi żebrowaniami, iberyjsko-płomieniście wyrzeźbioną pośród mauretańskich łuków. Inny styl, inne światło – a przede wszystkim, dużo więcej światła, blask wlewa się przez mleczne okna. To zupełnie inne wnętrze, choć wciąż ten sam budynek. Wspomniane guglowe zdjęcie „nie z tej parafii” – ono jednak było z Mezquity… choć tak bardzo nie pasowało do pozostałych. Dziwnym trafem, zdjęć przedstawiających późniejszą, chrześcijańską część Mezquity jest w sieci bardzo mało. Prawie wszystkie pokazują część arabską, stąd można mieć wrażenie, że niczego innego się spodziewać nie należy.

Wniosek z tych rozważań? Wybierając się na sesję, warto się przygotować, żeby wiedzieć, co zastaniemy na miejscu. Ale jeśli rzeczywistość nas zaskoczy swoim bogactwem – to tym lepiej! Dajmy sobie chwilę na ogarnięcie myśli i do dzieła. I żeby nie było wątpliwości: górne i dolne zdjęcie naprawdę pochodzą z tego samego budynku. Słowo.

Więcej zdjęć z Mezquity (i nie tylko) w naszym nowym andaluzyjskim portfolio. Zapraszamy!
Mezquita, Kordoba

Fotografia to gra bez reguł
Pożegnanie z Hiszpanią

11 komentarzy

  1. sewo

    Czyli Oni mroczni i ciemni a My wysocy, świetliści i jaśni – kontrast czy synergia? Wierzę, że to drugie.

  2. Ewa

    Synergia. Ciekawe są też te fragmenty, gdzie jedna część łączy się z drugą: na dole przysadzista, prosta kolumna, wyżej delikatne, splątane żebrowanie. Te dwie części budowli pochodzą z różnych czasów, co zapewne tłumaczy różnicę stylów (oprócz upodobań autorów rzecz jasna). Faktem jest natomiast, że biskupi Kordoby chcieli „meczetową” część zupełnie usunąć, tworząc katedrę na jej miejscu. Królowie Hiszpanii konsekwentnie im tego zabraniali – oprócz jednego, któremu konsekwencji przez chwilę zabrakło, i tak powstała stojąca po dziś hybryda.

  3. wzrokowiec

    Kiedy wpisałem w Bingu „Mezquita, Cordoba” jak sugerowałaś, to faktycznie pokazało głównie kolumny i dwukolorowe łuki. Ale wystarczyło dopisać „Cathedra”, żeby zdjęć z jasnej części pojawiło się znacznie więcej 🙂

  4. wzrokowiec

    Natomiast ze zdjęć w wyszukiwarce nie jestem w stanie domyślić się, gdzie w tej budowli jest sala z wielkim ciemnym tronem i równie ciemnymi krzesłami wokoło. A może to jest błąd wyszukiwarki?

  5. takie pytanko- na jakim ISO było robione dolne zdjęcie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *