Ładne plenery i przyjemne plenery, czyli cierpienie nie uszlachetnia fotografii

Islandia i woda

Gdzie się robi najfajniejsze zdjęcia, a gdzie się robi zdjęcia najfajniej? Wbrew pozorom to wcale nie to samo, bo o ile pejzaże Islandii są zupełnie nie z tej Ziemi, to trudno zachwycić się miejscową kuchnią, a lokalny klimat, choć gwarantuje interesujące efekty atmosferyczne, jednocześnie dość wysoko zawiesza poprzeczkę determinacji fotografa. Nawet nie namawiam na żywienie się hakari, czyli zdechłym rekinem leżakowanym w ziemi przez pół roku, ale poza Reykjavikiem trudno o restaurację (sic!), która serwowałaby coś ciekawszego niż fastfood. Szczerze mówiąc, to poza Reykjavikiem trudno w ogóle o restaurację. Niewątpliwie na Islandię nie jedzie się dla miejscowej kuchni, raczej też nie dla miejscowego klimatu (13 stopni w lipcu i niemal cały czas silny wiatr). Natomiast pejzaże rekompensują wszelkie cierpienia.

Dla odmiany Toskania to sama przyjemność: ciepło, sucho (nasza jesienna fotowyprawa toskańska miała naprawdę wyjątkową pogodę), w każdym miasteczku co krok dobra pizza, na byle stacji benzynowej świetna kawa. No i piękne pejzaże – blisko i tanio, bo można dojechać autobusem z Polski, albo dolecieć którąś z tanich linii lotniczych. Jeśli ma się bazę w centrum Val d’Orcia, tak jak my na fotowyprawach, to też przejazdów jest niewiele, ot, pół godziny dojazdu na wschód słońca.

Toskania jest łatwa, Islandia wymagająca, ale ani jedno, ani drugie nie decyduje o tym, czy zdjęcia będą dobre, czy nie. Fotografia nie jest lepsza dlatego, że fotograf musiał brnąć po pas w śniegu, żywić się zdechłym rekinem i oganiać od wygłodniałych mew. Fotografia nie jest gorsza dlatego, że fotograf przypalił się na słońcu, przytył na pizzy i musiał się oganiać od sprzedawców pysznych włoskich lodów. Owszem, mamy nieco większą szansę na popularność zdjęcia wykonanego w mało znanym i trudno dostępnym miejscu, bo jest ono mniej opatrzone, bardziej zaskakujące i świeże, ale to tyle. W fotografii nie ma bonusów za trudność wykonania ani karnych punktów za nadmierną łatwość.

U góry Islandia, na dole niebezpieczeństwa Toskanii.

Piwniczki Toskanii

Nie płacę za pałace!
Wypijmy za kolor

15 komentarzy

  1. Toskania 1 : Islandia 0 😉

  2. niko

    Wybieram Toskanię, Islandia pięknie się ogląda na Waszych zdjęciach, ale te wiatry i prawie ciągłe deszcze to nie dla mnie:)

    • Piotr

      Bez przesady z tymi ciągłymi deszczami. Owszem, padało codziennie, ale nie ciągle! Czasem ten deszcz o była parominutowa mżawka. Ale ok, zapraszam do fotografowania w Toskanii i oglądania Islandii w portfolio, jeśli tak wolisz. 🙂

  3. tomasziolkowski

    Padało tylko dwa razy.
    Raz 3 dni, drugi raz 4 dni 😉

    • Piotr

      Zdaje się, że w terminie islandzkiej fotowyprawy tak wyglądała pogoda w Polsce. 🙂 Ja się na Islandii bardziej opaliłem niż na Krecie czy w Jordanii. I bardzo prawdziwy był napis na koszulkach sprzedawanych w sklepach turystycznych: „Jeśli nie podoba Ci się nasza pogoda, poczekaj 5 minut”. 🙂

  4. jerry

    Podejrzewam ze na Islandii pogoda bardziej jak w polnocnej Szwecji, a tam nikt by mnie nie wygonil, nawet za najlepsze kadry.

  5. Andrzej2

    Toskania jest nudna 😉

  6. Sewo

    Słusznie Waść prawisz! I dlatego jadę tam już po raz piąty i nie ostatni 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *