Fotogeniczność listopada

cmentarz żydowski, Wieliczka

Zimno, pochmurnie, ciemno, do tego łyse drzewa, zdechła trawa – typowy listopad. Miesiąc na fotografię studyjną? Niekoniecznie. To całkiem niezła pogoda, żeby wybrać się z aparatem do lasu – niekoniecznie po to, żeby fotografować las, ale raczej to, co się w lesie znajduje.

Tzw. piękna pogoda, czyli dużo słońca i niebieskie niebo to akurat najgorsza pogoda do fotografowania w lesie. Silne, kierunkowe światło powoduje powstawanie wysokich kontrastów i sieczki jasnych i ciemnych obszarów, z którymi nie poradzi sobie żaden aparat, a i HDR nie stanowi tu dobrego rozwiązania. Dodatkowo na wiosnę i latem gęste liście pogłębiają problem. Pochmurny listopad to remedium: liści nie ma, zachmurzone niebo działa jak wielka blenda, dając wyrównane, miękkie światło i brak głębokich, czarnych cieni. Do tego jeśli w lesie jest coś interesującego – np. jakieś ruiny – to brak liści na krzakach odkrywa to, co w lecie trzeba by odkrywać maczetą.

No to ubrać się ciepło i do lasu z aparatem marsz! 🙂

Zdjęcie powyżej z pierwszej edycji warsztatów „Noc w Wieliczce” przedstawia zrujnowany cmentarz żydowski, położony oczywiście w lesie. Jeśli ktoś ma ochotę na więcej zdjęć z chłodnego klimatu (co nie znaczy, że w chłodnych kolorach), to zapraszam do islandzkiego portfolio, które ostatnio nieco się rozrosło.

Garażowa wyprzedaż: Lowepro Rover Plus AW i Manfrotto 055ProB
Dwa warsztaty, jedno miejsce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *